18 sierpnia

18 sierpnia

PERFUMY NOU PEONY

PERFUMY NOU PEONY
Zapraszam do poczytania o zapachu marki NOU.

Zapachu, który został Doskonałością Roku 2018 wg miesięcznika "Twój Styl", czyli zacnie.



Opis producenta:



Kiedy wejdziesz do ogrodu NOU Peony, delikatny powiew wiatru przyniesie ci miłe ukojenie. Poczujesz delikatny zapach porannej rosy na płatkach róż, spod których uniosą się na chwilę nuty czarnego pieprzu. Zawrócą ci nieco w głowie, ale nie poddawaj się. Wejdź do ogrodu głębiej. A gdy poczujesz, że cudowniej być nie może, ze zdwojoną siłą powrócą płatki róż, tym razem w towarzystwie zniewalającej piwonii. To nie koniec podróży. Przygotuj się na kolejne doznania. W spowitej mgłą dolinie czekają na ciebie piżmo, drzewo cedrowe i paczula. Tu możesz się zatrzymać i odpocząć aż do zachodu słońca.

nuta głowy: poranna rosa, płatki róż, czarny pieprz
nuta serca: róża, piwonia
nuta bazy: piżmo, drzewo cedrowe, paczula

Ach...!

A zapach?




Peonia to wybór idealny dla mnie, bo jestem wielbicielką tych kwiatów i ich zapachu. 
Spodziewałam się jednak zapachu "prostego" czyli: psikasz, i uderza Cię zapach... peonii. I tyle.
Tymczasem jest to cała kompozycja zapachowa, w której jak dla mnie wybija się baza, a więc jest to zapach dość ciężki. Najpierw myślałam, że absolutnie nie sprawdzi się na mnie teraz w lato, ale... dałam mu szansę, i przekonałam się do niego. Tym niemniej ja nie wyczuwam w nim świeżości porannej rosy, ani nuty pieprzu, ale słodką, dość ciężką bazę, z różą i piwonią w tle.
Zapach jest trwały, subtelnie, ale wyczuwalnie zostaje z nami przez cały dzień.


17 sierpnia

17 sierpnia

TATUAŻ? PIERCING?

TATUAŻ? PIERCING?



Tatuaż


Neverending story
 W wieku nieletnim nigdy tego nie chciałam - w odróżnieniu od koleżanek, które chciały, ale rodzice nie wyrażali zgody. Chciały one też wtedy zostać aktorkami. Ja natomiast filologiem klasycznym... Na poważnie o tatuażu myślałam już klika razy, i zawsze jakieś "ale"... ale to ktoś mnie zniechęcił....ktoś, kto tam się wgryzał w tematykę tatuaży naturalnych, indiańskich... "Po 5 latach będzie niebieski, nie czarny!" krzyczał mi kiedyś...  Potem zniechęcił mnie fakt, że chyba nie można robić tomografii czy tam rezonansu, jak się ma tatuaż... Potem fakt, że jestem dość alergiczna i mam skłonność do zakażeń i tworzenia się blizn, przy powiedzmy wycinaniu znamienia, więc obawiałam się, że od tatuażu też mi spuchnie, zaswędzi, i tyle będzie... Potem miałam iść na tatuaż w towarzystwie, ale towarzystwo poszło se samo i ja straciłam wenę bo jak  wiadomo w kupie raźniej... Potem zniechęciłam się do naszych lokalnych wykonawców tatuaży, że w sumie to należałoby jechać do stolicy...  Wybieram się na tatuaż jak sójka za morze... Co tu dużo mówić: skrewiłam. I to nie raz. Aczkolwiek moja koleżanka zrobiła sobie tatuaż dopiero w wieku lat..49. Więc zawsze można.
A czy Wy macie tatuaż/-e?
Czy też się wahacie?
Dlaczego?



Na zawsze
No właśnie. Poważna sprawa, taki tatuaż, zostaje na zawsze... Są teraz co prawda metody usuwania tatuaży, ale zdaje mi się, że są droższe i bardziej skomplikowane niż ich wykonanie... No i na pewno jest na to wielu chętnych, bo właśnie tatuaż będzie nam np. o czymś przypomniał zawsze. Nawet, jak my już nie chcemy... W takim przypadku należy się udać... do studio tatuażu. Cóż,  jeśli chodzi o imiona, to rzeczywiście, najbezpieczniej mieć wydziarane imiona dzieci... wszystkie inne mogą się zmienić lub zdezaktualizować... 



Wykonywana praca
W niektórych zawodach tatuaże są zabronione. To mnie nie dotyczy, ale równocześnie tatuaże bardziej pasują do przedstawicieli tzw. wolnych zawodów, nie patrzącym na pracodawców i etat.  Aczkolwiek znam mega wytatuowanego...ratownika medycznego. Poza tym tatuaże mogą być małe, i w różnych miejscach, niekoniecznie tych zawsze odkrytych. 



Co wydziarać?
Co macie wytatuowane, lub co chcielibyście?
Ja duża uwagę przywiązuję do symboliki, wydaje mi się też, że obrazki mają takie szersze znaczenie niż słowa, są właśnie bardziej symboliczne  pojemne znaczeniowo... Kiedy ja myślałam o tatuażu, to chciałam sobie sprawić malutkie skrzydła Hermesa. Czyli odniesienie do mojej ukochanej od czasów podstawówki mitologii greckiej. No i symbolika, z tym, że nie po prostu skrzydeł, a konkretnie skrzydeł Hermesa i jego postaci.




A może piercing?

Co uważacie o takiej metodzie ozdabiania ciała?
Macie?
Ja nie mam kolczyków w żadnych nietypowych miejscach, tylko typowo, w uszach... Od 33 lat.  Kiedy zaczęłam się wczytywać w zagrożenia wynikające z przekuwania ciała, to wiadomo, są różne, różne są czasy gojenia po przekłuciu, w zależności od jego miejsca, ku mojemu zdziwieniu ujrzałam, że zwykłe przekłucie uszu też może się wiązać z jakimiś powikłaniami...  Ja miałam przekłute uszy srebrnymi kolczykami z bursztynkiem, przekłuwała mi je koleżanka ciotki w pracy tejże, takie to były czasy, przekłuwanie uszu było jedną z wielu niesprofesjonalizowanych usług... No i gites. Potem, już na studiach, coś długo nie chodziłam w kolczykach, i kiedy je sobie wsadzałam do uszu, płynęły mi po szyi dwie strużki krwi... Dacie wiarę, że dopiero, gdy dziurki zaczęły mi ropieć, zupełnie tak samo jak w tym 1986 po przekłuciu pokapowałam się, że oto... sama, tępym i niezdezynfekowanym kolczykiem ponownie przekłułam sobie uszy! Na dodatek wyszło mi prosto a wtedy jedna dziurka była krzywa... Ale nie bierzcie przykładu ze mnie. I ja nie przekułabym sobie uszu, gdybym wiedziała, że to własnie robię... Że też strużki krwi nie dały mi do myślenia  :) Uszy przekłuje Wam każda kosmetyczka czy fryzjerka, a w celu piercingu udajcie się do profesjonalnego studio!

14 sierpnia

14 sierpnia

CHORWACJA: DUBROWNIK - STARE MIASTO. FOTORELACJA

CHORWACJA: DUBROWNIK - STARE MIASTO. FOTORELACJA
Dzisiaj zapraszam Was na spacer po Starym Mieście w Dubrowniku, Perle Adriatyku, która to wpisana jest na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
Spacer w wakacyjny, upalny dzień miastem zamkniętym murami fortecy. 
Miasto to swego czasu było Republiką Dubrownicką, znajdowało się także  pod wpływami Bizancjum, Wenecji, imperium osmańskiego... I wielu innych mocarstw. Dziś w architekturze najbardziej widać wpływy weneckie, kupiecką republikę, którą był i Dubrownik.
 A architektura! Cały ogrom zabytków!



A ludzi! Dubrownik to najchętniej odwiedzane miasto w Chorwacji - niech Was nie zmylą moje zdjęcia, na których nie ma ludzi - ich zrobienie wymaga gimnastyki i graniczy chyba z cudem... Całe miasto jest straszliwie zatłoczone,  zadeptywane przez turystów, panuje tam tłok, ścisk, a ceny są horrendalne... Istna Wieża Babel, i wielojęzyczny tłum... Wszyscy niesamowicie spoceni, Azjatki z parasolkami w ręku... 
Dubrownik zrobił na mnie duże wrażenie, cieszę się, że tam byłam w ramach jednodniowej wycieczki z Riwiery Makarskiej gdzie przez tydzień byliśmy. Całe Stare Miasto to jeden, wielki, zabytek. Tym niemniej Dubrownik zrobił też na mnie wrażenie... przytłaczające... Wąskie, malownicze uliczki, klaustrofobiczne nagromadzenie w nich klimatyzatorów, okiennic, malowniczego prania... Nota bene jego rozwieszanie zostało już oficjalnie zakazane w wielu miastach Chorwacji, jako takie, wiecie, nieturystyczne... Jak tak można żyć? Nie dziwota, że mieszkańcy tworzą już enklawy, miejsca, gdzie mogą przebywać tylko oni. Istne rezerwaty, normalnie jak Indian... Oto druga strona medalu jakim jest turystyczny boom... Miasto duszące się w swoich murach,  w upale, w ścisku turystów... Wszystkiego jest tam nadmiar.  I chyba tenże nadmiar tak mnie przytłoczył. Takie jest moje pierwsze wrażenie, może kiedyś je zrewiduję lub umocnię drugim.
Zapraszam więc na spacer owymi uliczkami, pełnymi turystów i kotów, zabytków, knajp, knajpek,  gadżetów kręconej tam "Gry o tron", uroczych zaułków i nawet trafiły się po drodze 1600 letnie zwłoki jednego świętego... 
Nie przedłużając, zaczynamy, podpisów dalej już będzie niewiele, bowiem tradycyjnie  nie jest moim celem robienie przewodnika:






Brama Pile, miejsce najstarszego przejścia przez mury miasta:



Wyglancowane przez wieki na wysoki połysk kamienie:



Główna ulica, Stradun (bardzo podobnie do naszego krakowskiego Stradomia! I to nieprzypadkowo, bo ta ulica powstała prawdopodobnie  z zasypania przesmyku między lądem, a wyspą i połączenia dwóch osad, a krakowski Stradom otoczony był rozlewiskami.)











Dopasowywanie terenu do aktualnych potrzeb:















Kościół Św. Błażeja:





Szczątki Św. Silvana Męczennika.
Cóż, kiedy robiłam to zdjęcie, myślałam, że to jakaś kukła... 
Bo po prawdzie, tak właśnie wygląda dziś sam Św. Silvan we własnej osobie, który zmarł w ok. 350 roku...
W katedrze w Dubrowniku leży od XIX w. kiedy to został tu przeniesiony z Rzymu.
Ciało liczy więc ponad 1600 lat, a więc jest hmmm, najstarsze, jakie do tej pory widziałam.
Wygląda zupełnie jak kukła, ew. ktoś zabalsamowany - dodam dla swojego usprawiedliwienia- a nie tak, jak np. wysuszone szczątki zmarłych w kościele Franciszkanów-Reformatów w Krakowie, albo w Kaplicy Oleśnickich na Św. Krzyżu. 
Na szyi znak po cięciu, czyli zapewne zmarł z powodu podcięcia gardła.
Ale ubrania to chyba mu zmieniają??? Czy też się nie rozkładają? Czysta makabra.





.

















Wyjście na morze:










Schody prawie Hiszpańskie:




Serbska cerkiew:





Synagoga, o jakże inna niż nasz, stojąca w zwartej zabudowie ulicy:




W Chorwacji jest dużo w większości chyba bezpańskich kotów, oto koty dubrownickie:







Gdzie jest kotek?



W Dubrowniku kręcono "Grę o tron", o czym przypominają chociażby sklepy z gadżetami na licencji tego serialu, a także podekscytowani tym faktem przechodnie-turyści.



I jeszcze rzut oka na typowy, chorwacki ogródek...



Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger