20 października

20 października

MAKIJAŻ NA HALLOWEEN: POISON IVY

MAKIJAŻ NA HALLOWEEN:  POISON IVY
Dziś szybki makijaż w klimacie Haloween, utrzymany w kolorze zieleni, który tu bynajmniej nie kojarzy się z nadzieją :)
A z toksyną i zgnilizną, gdyż Poison Ivy to oczywiście Kobieta-Trujący Bluszcz z Batmana.






W roli głównej występują w tym makijażu:

pomadka w płynie NYX COSMIC METALS W KOLORZE ELECTROMAGNETIC

PIGMENT tammy tanuka KOLOR 143

19 października

19 października

WIBO FLOCK SPONGE - HIT CZY KIt?

WIBO FLOCK SPONGE - HIT CZY KIt?
Przedstawiam Wam Pro Beauty Flock Blender.

W Internecie spotkałam skrajne opinie na temat tej gąbeczki.

Jaka jest moja?

Czytajcie.



Info producenta:
Jest to miękka gąbeczka do makijażu o ergonomicznym kształcie. Jej innowacyjna struktura umożliwia stosowanie gąbeczki na mokro i na sucho. Na mokro zda egzamin przy użyciu płynnych podkładów, korektorów oraz sprawdzi się przy konturowaniu twarzy. Na sucho zaś dzięki małym włóknom idealnie poradzi sobie z aplikacją pudrów i rozświetlaczy.
Niezastąpiona przy mieszaniu kolorów, maskowaniu niedoskonałości oraz konturowaniu twarzy. Jednocześnie na sucho zachowuje się jak pędzel co umożliwia większą precyzję mieszania kolorów. Aplikator dzięki swojej unikalnej strukturze intensyfikuje krycie podczas aplikacji podkładów i korektorów, doskonale kamuflując cienie i niedoskonałości oraz wyrównując cerę.

Gąbeczka (przed i po zmoczeniu) jest nieco większa od ciemnoróżowej gąbeczki od Wibo.


Sorry, że ta włochata taka brudna, ale przy ilości jej wad (że już zapowiem część dalszą wpisu) trudność domycia tego futerka to już podrzędna sprawa, ale też występuje.

Gąbeczka flock jest włochata, mechata, pokryta krótkim futerkiem.

To własnie owa nowość flock (ang. "kłaczek", coś jakby "futerko") .

Wg mnie to pomyłka. Tzn. ten kosmetyk, nie angielskie tłumaczenie :)

Gąbeczka już po zmoczeniu wydaje się sucha. Jest dużo mniej elastyczna od zwykłej, bez tego futerka. Robi na twarzy tapetę, smuży. Novum czyli stosowanie jej na sucho - cóż, to już lepiej i taniej mieć do tego puszek za 5 zeta, a nie uniwersalną gąbeczkę za 30. Ja kupiłam ją na promocji za 15 PLN i uważam, że zmarnowałam te pieniądze. Dzięki Bogu,że nie nabyłam jej po regularnej cenie, choć mnie bardzo kusiła i ciekawiła.

W przekroju gąbeczka wygląda tak, wyraźnie widać futerko naokoło. Ale jej porów już niestety nie widać, ma bardzo zbitą strukturę.



Rozcięłam ją, bo i tak już nie będę jej używać.

Dla porównania po lewej stronie przekrój przez oryginalny beautyblender (ten znowuż rozcięłam, bo mi się złachał):


Widzicie, że oryginalny beauty blender ma dużo bardziej porowatą mniej zbita strukturę.

Podsumowując: odradzam futerkową gąbeczkę od Wibo.

17 października

17 października

NA STRAGANIE W DZIEŃ TARGOWY... Cechy idealnego stoiska targowego

NA STRAGANIE W DZIEŃ TARGOWY... Cechy idealnego stoiska targowego
Wraz z jesienią powraca sezon na różnego rodzaju targi.
Sama pokazywałam Wam tu niedawno jedne z nich.
A co najbardziej przyciąga na targach uwagę?
Interesujące stoiska targowe . Do takich chętniej się podejdzie ( a więc zapozna z ofertą, może coś kupi, może weźmie namiary na przyszłość) i są one często fotografowane, słowem cieszą się powodzeniem i trudno przejść obok nich obojętnie. Wiem po sobie. I po innych, kiedy czytam i oglądam ich relacje z targów. Pierwszym zadaniem danego wystawcy  na targach jest przyciągnięcie uwagi potencjalnych klientów i zachęcenie do zapoznania się z prezentowaną na tymże stoisku ofertą.


Za pomocą odpowiedniego stoiska można przyciągnąć branżowych mediów i nawiązać bezpośrednie kontakty z wieloma ważnymi potencjalnymi klientami, co z kolei może przynieść lepsze efekty, niż wiele innych  działań marketingowych prowadzonych w ciągu całego roku.  Dlatego stoiska targowe stały się nieodłączną częścią marketingu. Odpowiednio zaplanowane stoisko ma w sobie duży potencjał do wykorzystania.

Jakie warunki powinno spełniać idealne stoisko targowe, które zagwarantuje nam sukces, a więc zwiększenie zysków?



oryginalność 

Czyli odróżnienie się od ogółu, zaskoczenie (pozytywne!) odwiedzających targi. Stoisko ma być  na targach zauważone i chętnie fotografowane i pokazywane,  nie ma prawa pomylić się z jakimś innym, a po targach ma być zapamiętane.

,
funkcjonalność i wysoka jakość

Stoisko ma ułatwiać prezentowanie oferty i zapoznawanie się z nią, musi być dostosowane do rodzaju towaru/usługi, które wystawca sprzedaje.


estetyka 

Stoisko ma się podobać. Po prostu. Ładne rzeczy podobają się nam, bo są ładne. A wydaje mi się, iż nie ma targów poświęconych brzydocie, kiczowi i szmirze.


nowoczesność 

Obecnie możemy wprzęgnąć do pracy dla nas przeróżne nowoczesne technologie i należy z tego (umiejętnie!)  korzystać.


Jak widać stworzenie idealnego stoiska targowego jest sztuką i wymaga wiedzy i praktyki dlatego nie dziwota, że zajmują się tym profesjonalne firmy. Ich usługi to inwestycja, która ma się opłacać - a przecież po to wystawiamy się na targach. 


Jak tam, byliście już na jakiś tagach w tym nowym sezonie?


16 października

16 października

MAKIJAŻ PALETKĄ KOBO MIDNIGHT WONDERS #2

MAKIJAŻ PALETKĄ KOBO MIDNIGHT WONDERS #2
Zapraszam na mój kolejny makijaż paletką KOBO MIDNIGHT WONDERS.

Jest to jedna z dwóch w tym roku do tej pory kupionych przeze mnie paletek, a więc coś to mówi.

Najbardziej podoba mi się z niej kolor... żółty. Jest to piękny odcień żółtego, którego nie spotkałam nigdzie indziej. No i oczywiście kolor koralowy, który uwielbiam zawsze. A już razem wyglądają cudnie!







Kosmetyki, których użyłam:



Twarz:



MAX FACTOR RADIANT LIFT


WIBO MOOD TRANSPARENT BAKING POWDER

PAESE WONDER GLOW HIGHLIGHTER

HEAN BAKED BLUSHER KOLOR 275





Oczy:


KOBO MIDNIGHT WONDERS


PIERRE RENE CIEŃ NR 19 INDIVIDUEL

NYX GLITTER PRIMER 

INGLOT DURALINE

NYX KREDKA SLIDE ON TROPICAL GREEN

EVELINE EYEBROW CORRECTOR  LIGHT

ARDELL SZTUCZNE RZĘSY WISPIES 600



Usta:




BOURJOIS EFFET 3D MAX GLOSS 11 BEIGE MELLOW

14 października

14 października

HISTORIA APTEKARSTWA I MUZEA JEJ POŚWIĘCONE

HISTORIA APTEKARSTWA  I MUZEA JEJ POŚWIĘCONE
Korzeniami sięgają Sumerów, alchemii, magii, usług babek-zielarek i czarownic. Ich nazwa wywodzi się języka greckiego i oznacza "miejsce przechowywania", z tego powodu tak nazywano w dawnej Polsce wszelkie sklepy z artykułami korzennymi i cukierniczymi, gdzie wyrabiano ciasta, torty, sprzedawano przyprawy (np. imbir czy cynamon), nalewki o działaniu leczniczym, zioła. O czym mowa? Oczywiście  o aptekach.



W swych średniowiecznych  początkach apteka  opierała się na ziołolecznictwie, ale przede wszystkim można było tam kupować rzeczy niezwiązane z dzisiejszą medycyną. Np. później już  sprowadzone do Europy kakao i czekoladę. Produkowano tam też alkohole, tzn. piwo i wino, które sprzedawał aptekarz, zwany również bimbrownikiem. To dlatego w XVII wieku Andrzej Morsztyn pisał: „Ty bez ogródki przyślij nam wódki, a jeśli jeszcze dasz i piernika, napiszęć na drzwiach tu sławna aptyka”.



Aptekarzom zawdzięczamy takie wynalazki jak marcepan, lampa naftowa i Coca Cola. 


Najstarsza apteka w Polsce mieści się w Zamościu i działa nieprzerwanie od początków XVII w.

W najstarszej aptece w w Warszawie za czasów studenckich realizowałam recepty. Obecnie niestety już nie istnieje.

Najstarsza apteka w Europie (od XIV w.) mieści się w Dubrowniku, przy klasztorze. franciszkanów. Byłam tam, ale niestety z powodu zakazu zdjęć nie mogę Wam tu żadnego jej pokazać, tym niemniej zapraszam na mój wpis o tym mieście w Chorwacji.



Na szczęście można było robić zdjęcia w Muzeum Farmacji w Krakowie.

W/w fraszka Morsztyna:




Wygląd  XIX w. apteki:






Apteczne środki:



Tłuszcz ludzki:



Sproszkowana mumia egipska:




Znajdująca się w piwnicy część wystawy nawiązuje do magiczno-zielarskich początków aptek (widzicie krokodyla?):

,




Apteka Muzeum we Lwowie jest nadal (od XVIII w.) funkcjonującą Apteką Pod Czarnym Orłem...


...a w dalszej części kamienicy mieści się Muzeum:


;
;
;



To Muzeum również ma podziemną, piwniczną, nawiązującą do magicznych początków, ekspozycję:





Miałam jak dotąd okazję (i skorzystałam!) odwiedzić również Muzeum Historii Farmacji  w Łodzi, wystawę poświęconą aptece w Tykocinie Aptekę Pod Orłem w Krakowie - jedyną, która znajdowała się na terenie krakowskiego getta oraz Muzeum Historii Medycyny i Farmacji w Białymstoku:




No lubię te klimaty :)

Nawet w moim wpisie w  - nomen omen - pigułce, widać, jak długą drogę i wielką metamorfozę przeszła apteka od składu z ziołami, nalewkami, piernikami, specyfikami robionymi na miejscu przez aptekarza wg receptury, a dziś po prostu recepty od lekarza (co nadal można spotkać, ale już dużo rzadziej niż kiedyś)  do dzisiejszej apteki, która już nie tylko istnieje fizycznie jako miejsce, do którego można pójść i coś kupić, ale także funkcjonuje jako apteka internetowa .

11 października

11 października

ISANA KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC PARIS OTOCZY CIĘ PARYSKIM SZYKIEM I CO JESZCZE

ISANA KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC PARIS OTOCZY CIĘ PARYSKIM SZYKIEM I CO JESZCZE
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam żel pod prysznic z kolekcji limitowanej Isany.





Urocza kolorystyka opakowania oraz wieża Eiffla wieża na tymże, a także nazwa, naprowadza nas bez pudła na trop stolicy Francji.
Chociaż wieża jest nieco przekrzywiona, a to z kolei kojarzy się z Italią i Krzywą Wieżą w Pizie... Ale może się czepiam.
Zapach ma być wg producenta różany, no nie wiem, czy aby na pewno jest. Rozumiem, że to paryski zapach.
Może ktoś był, i wąchał i ma porównanie?
W sensie wąchał stolicę Francji i żel tenże?
Ja się nie mogę wypowiedzieć jak jedno ma się do drugiego, bo wąchałam tylko żel...
Kiedy patrzę na tę butelkę pod prysznicem przypominam sobie,że nigdy [jeszcze] w Paryżu nie byłam, ani np. mój mąż nie oświadczył mi się na Wieży...
A znam takich, co się oświadczyli. Znaczy się nie mi, byłoby trudno, bo i ja nigdy nie byłam w Paryżu.
On nie, znaczy się nie oświadczył mi się na Wieży,  ale może dlatego, że też nigdy nie był we Francji, nawet sam. Nie mówiąc, że ze mną.
Teraz, po kilkunastu latach małżeństwa, możemy się chociaż myć tym żelem... Chociaż i to nie...Cieniem na tej słodkiej i jasnej buteleczce kładzie się to, że mąż  nie używa żeli pod prysznic... Tylko mydło w kostce. 
Ale może go namówię, niech spróbuje. Chociaż to, skoro nie mógł oświadczyć mi się na Wieży. Lub chociaż na punkcie widokowym Pałacu Kultury. A znam takich, co się oświadczyli. .Ale nie ma żelu pod prysznic Isana o nazwie Warszawa. Nawet w stałej kolekcji, nie mówiąc o limitowanej, w kremowej formule. Mogłaby być nawet i taka zwykła, typowo żelowa. Z Pałacem Kultury na ten przykład. W eleganckim odcieniu szarości. Nie przesadzajmy, nie jest u nas tak różowo jak w Paris, żeby i buteleczka taka była. A zamiast róży może... jabłko, na ten przykład? Ale to wtedy może żel powinien nazywać się Grójec... Lub Sandomierz... Bo już nie mówię cebula czy burak, choć burak (czerwony, nie cukrowy) ładnie by się prezentował na tle w/w szarości Pałacu...Nie wiem, jak powinien się taki żel nazywać, bo nie wiem, gdzie u nas w kraju jest najwięcej upraw buraka. Pogłowie bydła w Polsce też mnie nigdy nie interesowało... A czemu ja o tym pogłowiu..? A, bo to wiedza z lekcji geografii. Ja zapamiętałam z nich tylko, że: " z działalnością rolników jako producentów ziemiopłodów wiąże się zinstytucjonalizowany i niezorganizowany handel wewnętrzny, w którym udział produktów żywnościowych jest duży". Tak widniało w podręczniku do klasy trzeciej liceum w roku 1997. Dużo mi dała ta wiedza. Dzisiaj mogę nią zabłysnąć, na ten przykład. W towarzystwie. Albo i na blogu. 
Ale na butelce żelu jest róża, a nie jestem pewna, czy róże to też ziemiopłody... Takie to jakieś przyziemne jak na różę... 

A, zapomniałam dodać, że buteleczka i zapach żelu jest taki elegancki i dystyngowany. I żel ten przenosi mnie do... a, nigdzie mnie nie przenosi. Sam też tylko stoi pod prysznicem. Jak będzie promocja na ten żel, i będzie kosztował nieco ponad 3 zeta, a nie 4, to kupię sobie milion butelek. Kocham go i chcę mieć z nim dzieci.


Bo w sumie to naprawdę nie wiem, co można więcej napisać o zwykłym żelu pod prysznic. Że myje? 



10 października

10 października

KATOSU X WIBO ROZŚWIETLACZ GALAXY I STELLAR BOUNCE SHIMMER CZY WARTO?

KATOSU X WIBO ROZŚWIETLACZ GALAXY I STELLAR BOUNCE SHIMMER CZY WARTO?
Dzisiaj o dwóch nowościach limitki KATOSU x WIBO.

Skusiłam się na dwa rozświetlacze:



STELLAR BOUNCE SHIMMER- 3 RUST

Rozświetlacz do twarzy w odcieniu cielistego beżu o wyjątkowej konsystencji bounce i mocnym efekcie glow. Idealnie podkreśla oszałamiający efekt makijażu. Kosmetyk, dzięki innowacyjnej formule pięknie stapia się ze strukturą skóry, nadając jej natychmiastowy blask. Można nim uzupełniać palety wymienne z kolekcji WIBO.

Cena: 13,29


Kosmetyk rzeczywiście jest bounce, czyli możecie wsadzić palec w jego miękką formułę



Jego koloru nie określiłabym jako cielisty beż, ani szampan jak słyszę w Internetach, ale złoto.
Jego formuła, mimo konsystencji bounce jest... sucha.
Glow, który daje nie jest jakiś wielce spektakularny.
Wg mnie kosmetyk - tylko lub aż - poprawny.
Nie wniósł  nic nowego do zawartości mojej toaletki.



GALAXY
FACE & BODY
BOUNCY HIGLIGHTER

Rozświetlacz do twarzy i ciała z efektem 3D. Idealnie wtapia się w skórę, pokrywając ją intensywnie mieniącymi się kryształkami, dodając jej blasku i świeżości. Intensywność rozświetlacza można stopniować zależnie od preferencji. Formuła bounce zaskoczy wielbicielki makijażu.

Cena: 36,49



Ma formułę bouncy, lecz jest mniej bouncy niż poprzedni...
Na złotej bazie zimne drobinki.
Zimny blask rodem z "Królowej śniegu", w sam raz na karnawał i  na ciało w tymże.
Drobinki dają mocny, ale "rzadki" efekt, nie ma mowy o żądnej tafli, chyba, że nałoży się go na wilgotną bazę.




Swatche:



Z tych dwóch największy blask otrzymamy nakładając GALAXY na STELLAR:



Odpowiadając na pytanie tytułowe: czy warto?

Jeśli jesteście fankami Katosu, to na pewno.

Mi GALAXY, stunningowany inną błyszczącą bazą, jeszcze się przyda na policzki -aczkolwiek nie na co dzień, albo na środek powieki.

Natomiast STELLAR uważam za mój niepotrzebny zakup.



Jak Wasze wrażenia?

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger