sobota, 27 lipca 2013

Aussie szampon MIRACLE MOIST - recenzja

Szampon przeznaczony do suchych i zniszczonych włosów.
I "trochę nieszczęśliwych " :)



-unikalna formuła pomaga odżywić i wygładzić włosy,
-orzech makadamia jest bogaty w oleje i jest używany w Australii od wieków, i pozostałby małą tajemnicą jej mieszkańców gdyby nie XIX wieczny podróżnik, dzięki któremy dziś znamy go i my. Co za gość.
-nanieś na wilgotne włosy, weź głęboki oddech i ciesz się wspaniałym zapachem, po czym spłucz.

Swoją drogą, kto pisze im te teksty na etykietach :)

Skład:


Szampon kupiony z ciekawości jako nowość w Polsce...: 
 ” Filozofię Aussie można streścić w zdaniu: Chcesz od życia więcej? Zacznij od włosów! Sądzimy, że niesamowity wygląd włosów jest w życiu ważny, ale też nie można spędzać wieczności nad ich pielęgnacją! Dlatego kosmetyki Aussie zostały stworzone właśnie po to, byś mogła robić w życiu to, co chcesz – czyli cieszyć się dniem w taki sposób, na jaki masz tylko ochotę i zawsze ze wspaniałymi włosami, dopieszczonymi przez unikalne formuły, zawierające magiczne australijskie składniki– takie jak olejek z orzechów makadamia, eukaliptus, chmiel, dzika brzoskwinia – by wymienić kilka z nich"
 http://kobieta.wp.pl/kat,1036981,title,Kultowa-australijska-nareszcie-dostepna-w-Polsce,wid,15516188,wiadomosc.html?ticaid=11104f


... poza tym ma bardzo zachęcający zapach.


"THERE'S MORE TO LIFE THAN HAIR BUT IT'S A GOOD PLACE TO START" The Aussie Philosphy

filozofia też niczego sobie, nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą filozofią, ale brzmi przekonująco :)

Dość gęsty i wydajny, radzi sobie z moimi suchymi jak pieprz kręconymi włosami, a to znaczy, że jest naprawdę dobry.
Ponieważ jednak szampony Dove
Patrz:
http://umalujsie.blogspot.com/2012/04/moj-szampon-wosy-krecone-i-suche.html
http://umalujsie.blogspot.com/2012/12/dove-szampon-nourishing-oil-care.html
radzą  sobie z nimi nie gorzej, wobec tego raczej nie kupię go drugi raz, gdyż kosztuje ok 27 zł, a Dove ok. 14 zł.
Ale mogę z czystym sumieniem (i włosami :) polecić ten szampon Aussie aczkolwiek ja pozostanę przy odżywce (Patrz: http://umalujsie.blogspot.com/2013/07/aussie-odzywka-3-minute-miracle-recenzja.html) i pewnie wypróbuję jakieś inne odżywki.


czwartek, 25 lipca 2013

Aussie odżywka 3 MINUTE MIRACLE RECONSTRUCTOR - recenzja

3 minutowa odżywka AUSSIE dla zniszczonych włosów.
Zamiast nakrętki rozwiązanie z membraną-niekapką.  Odżywkę wyciska się z tubki, natomiast nie trzeba niczym jej zakręcać.
Obietnice producenta:
-odżywka pomaga w 3 minuty zamienić suche, zniszczone włosy w podatne na układanie i błyszczące,
-Australian Balm Mint jest tak niesamowity, że jest nazywany "eliksirem życia",
-olejek z Australian Balm Mint ma naturalnyn słodki zapach, więc nałóż odżywkę na 3 minuty, odetchnij i ciesz się jej wspaniałym zapachem

Skład:
 Kupiłam z ciekawości będąc w Rossmannie (bo tylko tam są dostępne kosmetyki Aussie) jako nowość na polskim rynku. Nie jest tania, bo kosztowała ok.27 zł.
Poza tym, jakie urocze hasła:

A w przypadku moich kręconych, sianowatych suchych jak pieprz włosów z rozdwajającymi się końcówkami, cóż naprawdę można liczyć już tylko na cud :)

Odżywka pachnie po prostu obłędnie. Przepięknie, tym samym zachęca mnie, lenia, który woli niezmywalne kosmetyki do włosów, do jej używania, bo jest to czysta (i pachnąca) przyjemność.
Konsystencja odżywki jest dość lekka i wodnista, nie przypomina maski-gęstej papki.
Działanie: w krótkich słowach- chyba nigdy nie miałam lepszej odżywki!
Moje włosy po jej użyciu są gładkie, łatwe do układania, mięciutkie, i bardziej błyszczące. układają się w ładne i trwałe loki.
Jestem z niej bardzo zadowolona, by nie powiedzieć zachwycona (zachwycona będę jeśli zużyję więcej opakowań, a działanie nadal będzie takie jak wyżej).
Polecam i na pewno znowu ją kupię.

środa, 24 lipca 2013

Mydło różane Barwa - recenzja

Jeden z moich spa zakupów  (Patrz: http://umalujsie.blogspot.com/2013/07/woda-i-mydo-najlepsze-bielido-czyli.html)
czyli mydło różane marki Barwa:



Mydło to jest jednym z wyrazów powrotu do mydła w kostce, teraz już jako mody, a nie przymusu kiedy było jedyną dostępną na rynku  formą mydła. Po nowościach (dziś już mocno zasiedziałych na rynku) takich jak mydło w płynie, "mydło bez mydła" itp.  wracamy do dawnej zwykłej kostki, i teraz mamy odkryć jej niezwykłość, naturalność, ekologiczność i tradycyjność zarazem. (Ja natomiast nigdy nie rozstałam się ze zwykłym mydłem w kostce).
Mydło, o którym mowa jest przedmiotem dość intensywnej kampanii reklamowej


"24 kwietnia 2013 roku firma BARWA zaprosiła dziennikarzy z prasy kobiecej oraz lifestylowej na śniadanie prasowe do restauracji Belvedere. Hasłem przewodnim spotkania było „Odkryj wszystko to, co można zatopić w prostej kostce mydła”. Zaproszeni goście mogli usłyszeć o historii mydła różanego Barwy Harmonii Rose, która sięga aż 1949 roku, jego wyjątkowym składzie, właściwościach oraz metodzie produkcji.  W drugiej części spotkania ochotnicy mogli wykonać własne mydła w wybranym kształcie, kolorze i zapachu".
 http://www.barwa.com.pl/pl/aktualnosci/sniadanie-prasowe-z-mydlem-rozanym-barwy-harmonii-rose.

" Powrót do tradycji to jeden krok do przodu  - renesans  mydeł  w kostce to nie tylko trend!
Przewagą klasycznych mydeł w kostkach nad mydłami w płynie i żelami pod prysznic zdecydowanie  jest ich  naturalny i prosty skład. Receptury zawierają małą ilość składników, co jest niezwykle ważne szczególnie w przypadku pielęgnacji skóry wrażliwej. Opierają się o bazę - najlepiej - naturalną, roślinną  i odpowiednio dobrane substancje aktywne, które decydują o  właściwościach mydła. W kostkach z łatwością zatopić można olejki, ekstrakty czy witaminy. Dodawanie składników aktywnych do mydeł w płynie i żeli wymaga często łączenia ich z chemicznymi substancjami, ułatwiającymi wprowadzenie składnika do żelu. Mydło w kostce ma wyższe pH, dzięki czemu nie wymaga stosowania konserwantów ani innych substancji pełniących funkcję konserwującą – mówiąc wprost mydło w kostce  broni się samo i praktycznie nie ulega nadkażeniom mikrobiologicznym.
Co więcej mydła w kostkach bardzo wpisują się w ekologiczny nurt – są bezpieczne dla środowiska i łatwo ulegają biodegradacji. "

 http://www.glamour.pl/barwa--renesans-mydel-kostce-273/zdjecie/1195#gallery

Chcąc opisać owo mydło posłużę się (niestety tylko w małej części - wstępnej ocenie organoleptycznej - ze względu na mocno ograniczone narzędzia do wykonania badań) publikacją 
TOWAROZNAWSTWO PRZEMYSŁOWE, Towaroznawstwo produktów chemicznych,  Pomocnicze materiały dydaktyczne, wersja elektroniczna. Kraków, 2004 - 2011. 
 http://vitoltd.ovh.org/tppch/

"Wstępna ocena organoleptyczna mydeł"
  http://vitoltd.ovh.org/tppch/index.php?go=mydla_ocena_organoleptyczna

"Rodzaje badań
  • sprawdzanie wyglądu mydła,
  • sprawdzanie jednorodności masy kawałka mydła,
  • sprawdzanie zapachu mydła,
  • sprawdzanie barwy mydła.

Sprawdzanie wyglądu mydła
Należy wykonać przez oględziny nieuzbrojonym okiem.

Należy sprawdzać: kształt, obecność plam, zanieczyszczeń, uszkodzeń mechanicznych - deformacje powierzchni i pęknięcia kawałka mydła. "
Mydło jest kostką o wadze 200g.
Plamy, zanieczyszczenia, uszkodzenia mechaniczne -  deformacje powierzchni i pęknięcia- nie występują.


"Sprawdzanie jednorodności masy kawałka mydła
W celu sprawdzenia jednorodności masy kawałka mydła, należy go przeciąć drutem lub nożem, a następnie ocenić przez oględziny przekrój mydła.(...)."
Masa mydła jest jednorodna.

"Sprawdzanie zapachu mydła
Należy wykonać za pomocą zmysłu węchu." 
Mydło pachnie różą.

"Sprawdzanie barwy mydła
Należy wykonać wzrokowo przez porównanie powierzchni oraz przekroju mydła z wzorcem"
 Mydło ma barwę różową. Wzorcem nie dysponuję.

Norma dotycząca mydła to norma  PN-76/C-04804.
Życzę powodzenia każdemu, kto zechce znaleźć ją w Internecie. 



Mydło jest twarde, pieni się dość słabo, nie zauważyłam by wykazywało jakieś zwiększone działanie pielęgnacyjne, wprost przeciwnie, więszość mydeł toaletowych, których używam, i które kosztują ok 2, 50 zł radzi sobie z tym znacznie lepiej niż to mydło, które kosztuje 8 zł, a więc 4 zł za 100 g. 
200 gramowa kostka jest trudna do używania - duża, ciężka, i kanciasta.
Mi z tego mydła najbardziej podoba się różany zapach i opakowanie. O opakowaniach mydeł pisałam już wcześniej (http://umalujsie.blogspot.com/2013/07/woda-i-mydo-najlepsze-bielido-czyli.html).
Ogólnie: kampania reklamowa tego produktu jest lepsza niż on sam.

środa, 10 lipca 2013

"Woda i mydło najlepsze bielidło" czyli kosmetyki spa - zakupy


Po pierwsze - źródło hasła w poście: http://www.mhk.katowice.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=344&Itemid=209
czyli wystawa na Nikiszowcu w Katowicach, którą miałam przyjemność zobaczenia w kwietniu b.r.

 A oto moje zakupy:

  • Mydło różane Barwa
Jeśli opakowanie tj. szary papier i obrazek mają przekonać o naturalności i zaletach tego produktu- mnie przekonały do zakupu. Ale ja lubię taki design, mając równocześnie świadomość, że po latach nad-miaru opakowań "na bogato" firmy znalazły taki sposób -  w wyglądzie iście PRL-owski i przypominający (tym, co to pamiętają...) opakowania zastępcze i lata niedoboru wszystkiego -  z tym, że teraz jest to celowa polityka by wyróżnić się w obfitości wszelkiego pstrokatego towaru:

a szary papier i skromna ikonografia :) ma przekonać nas o naturalności/ekologiczności/zdrowotności zapakowanego w niego towaru, przy czym produktów tego rodzaju jest coraz więcej, a z mody na wyśmiewanie szarego mydła robi się moda na kupowanie szarego mydła, tudzież mydła w szarym papierze.
  • Mydło Verbena Nostalgia by Luksja:


ten sam przykład opakowania w szary papier, przywodzący na myśl starego poczciwego Białego Jelenia, który zresztą też przeżywa dziś swój come back. I jeszcze ta nazwa linii "Nostalgia" i motywy na opakowaniu mające nam przypominać ogólnie pojętą prownsalaską (choć to akurat nie lawenda) /wiejską/retro/vintage łazienkę, a właściwie to łazienkę  "w stylu retro" i "a la retro", zupełnie jak owe mydła mam wrażenie, bowiem oto różnica, którą wprowadza słówko "styl", słowem znajdź trzy różnice między poniższymi obrazkami  :)


Obrazek 1:


Obrazek 2


drobny dysonans..? :)


A oto moje dalsze zakupy w temacie mydła, które zdają mi się- w przeciwieństwie do poprzednich- zarówno "stylowe" jak i prawdziwe i naturalne:


  • MYDŁO MARSYLSKIE z mleczkiem królewskim, zostało wyprodukowane we Francji przez firmę Le Chatelard, która zajmuje się produkcją mydeł marsylskich od 1802 roku. W swoim składzie zawiera aż 72% oleju roślinnego, co sprawia, że mydło posiada doskonałe właściwości odżywcze i nawilżające.

  • Naturalne mydło prowansalskie, wytwarzane na bazie organicznych olejów z oliwek, palmy oleistej i kokosowej, z dodatkiem bio-masła karite (masła shea), o świeżym, cytrynowo-ziołowym zapachu werbeny.
PACHNIE PRZE-WSPANIALE!!!


  • DUDU-OSUN to tradycyjne oryginalne Afrykańskie czarne mydło wytwarzane ręcznie z 100% NATURALNYCH oczyszczonych surowców roślinnych i ziół pochodzących z tropikalnych lasów deszczowych i regionów sawanny. Jednym z jego podstawowych składników jest masło SHEA.

Tyle w temacie mydła.
A kontynuując tematykę kąpieli:

  • Olejek do kąpieli/pod prysznic Bielenda, Lawendowy:


  • Olejek do kąpieli/pod prysznic Bielenda, Ylang ylang:


  • Sól do kąpieli Eukaliptus z miętą, Botanis


Recenzje powyższych- później.

wtorek, 2 lipca 2013

Mincer JEDWABNY LIFTING krem nawilżający na dzień 40+ recenzja


Krem z serii i w opakowaniu w takiej samej stylistyce, jak "Kolagen młodości", o którym już pisałam (http://umalujsie.blogspot.com/2013/06/krem-mincer-kolagen-modosci-recenzja.html), opakowanie nazwałabym "komunistycznym"
kupiony ponieważ zachęciłam się do serii SUPERMED Mincer po zakupie "Kolagenu", zaś Drogeria Natura chyba już na stałe wprowadziła ceny tych kremów 9 zł z groszami w miejsce 17 zł, być może stwierdzono, że już nie ma szans sprzedać ich po pierwotnej cenie.

 Krem, jak chyba każdy z tej serii jest w plastikowym słoiczku z membraną-dozownikiem, naciska się ją, a krem wycieka przez otwór w niej (zwany tu "kominkiem").


i chwalenie się nagrodami na ulotce:
Krem ku mojemu zdziweniu sporo gęstszy niż "Kolagen młodości", który jest "lekkim kremem półtłustym".
Jako jego jedyny minus mogę wymienić to, że określenie UVA/UVB brzmi doprawdy tajemniczo, a ponieważ jest teraz lato i słońce operuje dość intensywnie jest to informacja daleko niezadowalająca szczególnie dla mnie, która w upały używa kremów z filtrem 50.
Krem ma zapach podobny do "kolagenu młodości", taki delikatny ale mi kojarzący się z PRL-em, ale nie jest to jakiś dysmomfort.
Krem ma przyjemną konsystencję, ale jest lekki wchłania się świetnie, doskonały pod makijaż, wydaje mi się że skóra jest po nim jędrniejsza, z tym że jest to krem 40+, a ja mam 33.
Ogólnie ten krem, jak jego poprzednik z tej serii, zachęca mnie do wypróbowania innych propozycji SUPERMED Mincer po tej atrakcyjnej cenie.
Polecam do skóry suchej, wrażliwej, naczyniowej, cienkiej, z pierwszymi oznakami starzenia - ja taką mam i na mojej  sprawdza.