piątek, 30 stycznia 2015

Fajne organizery z Biedronki z aktualnej gazetki





Z  aktualnej gazetki Domowy świat SPA (swoją drogą cała ta oferta fajniusia)



Będąc w Katowicach zapoznałam się z zapowiedzią w załęskiej Biedrze:


rzadko bywam w Biedronce (chociaż teraz już częściej, odkąd mam tu u siebie drugą w lepszej lokalizacji), i muszę to zmienić, choć mam wrażenie, że naprawdę korzystna oferta tego sklepu będzie u mnie powodowała to, co odwiedziny w Lidlu: idziesz po tanie rzeczy i wydajesz sporo kasy (ale fakt, że kupujesz ich parę, a potem np.  przez cały sezon błogosławisz siebie za kupienie sobie kilku par spodni rybaczek lub dresowych - mówię tu wciąż o Lidlu. Też już dawno w nim nie byłam i należy to zmienić).
Wracam do tematu Biedronki, do której pomaszerowałam już we wtorek, w padającym śniegu i w wiejącym wietrze, tak byłam zmotywowana na te organizery, a równocześnie coś mi się pobebłało, że są od 26-go podczas gdy są dostępne od wczoraj, więc wczoraj znów się udałam w tym celu do sklepu i nabyłam: 









Wszystkie organizery z tej oferty są super. Niektóre podobają mi się bardzo, inne mniej, ale każdy znajdzie coś dla siebie, a ich cena jest po prostu fantastyczna więc nie ma się co długo zastanawiać, a jeśli ktoś np.  nie ma jeszcze nic to właściwie może wyjść ze sklepu mając wszystko co potrzebne w tym temacie i nie wydając na to majątku. Ja jestem nimi zachwycona chociaż te moje to prezenty, nie dla mnie (więc wyciągnęłam już z nich wszystko, co mi w nich pozowało do zdjęć i wpakowałam je znowu do pudełek),  bo ja zaopatrzyłam się wystarczająco w organizery w grudniu w Rossmannie:


o czym pisałam TUTAJ
Przy czym ich cena wynosiła 29 zł i 24 zł (ok., są trochę większe, ale różnica w cenach w porównaniu z biedronkowymi jest dużo większa...)



Z tego co się orientuję to ta gazetka Biedronki obowiązuje do 4 lutego, więc jeśli chcecie zaopatrzeć się w takowe organizery to: kierunek Biedronka :)

czwartek, 29 stycznia 2015

Denko nr 1: styczeń 2015





Dwa produkty z kolorówki:



wg mnie efekt spektakularny, ale na razie nie uśmiecha mi się znowu wydawać na niego 114 zł. Nie zużyłam do końca, zaczął gęstnieć- co mi nie przeszkadzało, ale niestety zaczęły mnie już swędzieć od niego oczy :( Może bakteriozy się już w nim namnożyły... :(


jak na razie najfajniejszy korektor pod oczy, jakiego używałam




"Jak jest zimna, to musi być zimno", że zacytuję palacza z filmu "Miś"

 sprawdzony, używam już którąś z kolei zimę  i chwalę go sobie bardzo


FARMONA zimowa pomadka ochronna do ust
miękka, przyjemna w użyciu, ładnie pachnie, kupiłam już następną





FLOSLEK Lifting krem przeciw zmarszczkom
kosztował 16 zł i nie jest wart więcej,lekki, nadaje się pod makijaż, ale nazwanie go Lifting to przesada wprowadzająca w błąd

właściwie się z nią nie rozstaję, już mam następną

ZIAJA kuracja dermatologiczna AZS krem kojący nawilżający
wydaje mi się, że może być alternatywą dla sławnego Cetaphilu

ekstra!


BATISTE dry shampoo cherry
wszyscy już mieli, kupiłam i ja. Niezbyt przekonana do niego, a jednak zużyłam cały i kupiłam następny- o zapachu Wild (super zapach!) Ratuje w sytuacjach kryzysowych (ale nie na długo, absolutnie nie zastąpi mycia :)

AUSSIE miracle moist conditioner  
nawilża, nie obciąża moich włosów, fajnie pachnie, pewnie jeszcze do niej wrócę

ALTERRA odżywka nawilżająca granat i aloes 
dobra odżywka w śmiesznie małej cenie. Wiem, że niektórzy narzekają na zapach tej całej linii- mi bardzo się podoba!
CECE MED szampon jedwab włosy suche i zniszczone 
opakowanie mini- całkiem dobry szampon, którego jednak nie kupię w normalnym opakowaniu, bo zniechęca mnie jego cena, za dużo mniej mogę mieć jednak lepszy dla mnie szampon tj. Dove silk & sleek, o którym pisałam TUTAJ

BIAŁY JELEŃ żel pod prysznic hypolalergiczny z kozim mlekiem
opakowanie normalne i mini- lubię tę markę


NIVEA odświeżająca pianka oczyszczająca 
nie kupiłabym jej, bo nie używam tego rodzaju kosmetyków i stawiam na zwykłe mydło, ale właśnie z tego powodu wybrałam ją sobie  jako gratis przy okazji otwarcia w mojej miejscowości Rossmanna. Całkiem dobry produkt


FARMONA pinacolada kremowy peeling myjący
fantastyczny zapach kosmetyku z zabawnej serii, którą przedstawiałam TUTAJ


ISANA balsam ujędrniający antti--age Q10
opakowanie mini.

SAHAR olej arganowy
używam od czasu, kiedy olej arganowy- i każdy inny- nie był jeszzce tak modny. Zawsze do niego wracam.




PUREDERM maska kolagenowa w dwóch płatach
rzeczywiście ujędrnia skórę

BINGOSPA kolagen do dłoni brzoskinia masło shea
gratis przy zakupach. O efektach nie mam zdania, bo to mała próbka, zapach trochę mi się nie podoba (spodziewałam się brzoskwiniowego...), w ogóle zapachy kosmetyków pielęgnacyjnych to słaby punkt tej marki


Tso Moriri Kula Kąpielowa Trawa Cytrynowa i Bambus
cudowny zapach! Kula natłuszcza wodę i ciało. Widziałam po 14 zł w sklepie internetowym i po 19 zł w aptece. Nie ma na dzień dzisiejszy opcji, bym kupiła taki produkt w tej cenie - ta kula była częścią prezentu.

wtorek, 27 stycznia 2015

Pamiątki kosmetyczne (i nie tylko) z Katowic :)



O tej wizycie na Górnym Śląsku...


.... szykuje się oddzielny post (-y)....



... tymczasem: zakupy!!!


Kosmetyczne :


ze sklepu VegAnka na Piastowskiej 1



Olej z pestek moreli

marki OlVita, o której możecie sobie poczytać TUTAJ


olej kokosowy 
słoiczek 30 ml



żółta glinka-do-wszystkiego


Krem do twarzy benecos (przyznaję, spodobał mi się napis na nim: for lucky days)

Markę tę spotkałam po raz pierwszy:

 http://www.benecos-sklep.pl/
 http://www.benecos-sklep.pl/kremy-do-twarzy/




i zakupy niekosmetyczne, spożywczo-kuchenne:

ze wspomnianego sklepu VegAnka


herbaty YOGITEA (obie korzenne, zimowe):

Licorice i Black Chai

 

i dwie urocze rzeczy ze Świata Kuchni na ul. 3 Maja czyli:

ozdobny korek do wina i cudny różany czajniczkowy spodeczek na szczury od herbaty:




Życzę powodzenia miejscom, gdzie to wszystko kupiłam, bo wiecie jak to jest, jak się gdzieś jest raz na rok/półtora roku - czasem nie ma już następnego razu i człowiek idzie do jakiegoś sklepu/knajpy a tam - rozczarowanie, to miejsce już nie istnieje :(
Mam nadzieję że w tym wypadku tak nie będzie :)

czwartek, 22 stycznia 2015

Małe rzeczy, które robią dużą różnicę czyli dobre nawyki pielęgnacyjne i co nam w nich pomoże

"Przyzwyczajenie staje się drugą naturą." (Arystoteles)




Jak powiedział Owidiusz "Kropla drąży skałę nie siłą lecz ciągłym padaniem".  Cóż te słowa starożytnych mają wspólnego z naszą pielęgnacją? Wiele. 
Nawyk jest rzeczą, którą czasem trudno w sobie wyrobić (dobry nawyk, bo jakoś się dziwnie składa, że ze złym raczej nie ma w tej kwestii trudności) za to kiedy się go wyrobi niesłychanie łatwo go utrzymać, bo po prostu rzecz się robi odruchowo i niewiele myślęcy :)

Jeśli robisz coś każdego dna, to robisz to codziennie i zawsze, a jeśli nie robisz czegoś co dzień/ co tydzień/ co miesiąc/ co rok /co parę lat to nie robisz tego w ogóle. W tym miejscu proszę przestać się stukać w czoło i kiwać smętnie głową nad kondycją mojej łepetyny, że oto odkrywam takie nowości, tylko proszę przełożyć to na zagadnienia, o których zaraz będzie mowa i ujrzeć to w kontekście nawyków.


W wakacje po zdaniu matury spacerowałam po mieście, gdzie ujrzała mnie moja młodsza 5 lat siostra i krzyknęła do mnie z przerażeniem " ROBIĄ CI SIĘ ZMARSZCZKI POD OCZAMI!!!" Co zrobiłam ja? Szybko ogarnęłam sytuację - a że stałam wtedy właśnie tyłem do drzwi sklepu z kosmetykami odwróciłam się na pięcie i weszłam do środka gdzie w cenie niecałych 4 zł  nabyłam żel Flosleku pod oczy i na powieki. Był najtańszy. Tego żelu używałam następne 6 lat - dzień w dzień, co rano i co wieczór. Potem szukałam czegoś mocniejszego, ale łatwo nie było bo już wtedy moje oczy i ich okolice były wrażliwe, obecnie tez nie mogę używać tak mocnych kosmetyków na okolice oczu jak bym chciała, bo takowe mnie podrażniają i uczulają, ale nie o tym tu mowa. Mowa tu o tym, że:

a) patrzcie jak z ok. 3,70 zł żel Flosleku podrożał przez te 16 lat do ok. 14 zł :)

a przede wszystkim:

b) lepiej codziennie robić to co można, i to na co nas w danym momencie stać, niż nie robić nic. A jak wiadomo zapobiegać (choć oczywiście w ostatecznym rozrachunku zapobiegnięcie starzeniu się jest niemożliwe :(  jest łatwiej niż zwalczać.

Przyjmijmy, że taki słoiczek żelu pod oczy Flosleku wystarcza na jakiś 1 miesiąc. 6 lat to 72 miesiące czyli tyle słoiczków żelu za ok. 266, 40 zł. Myślę, że zrobiły one dla mojej skóry więcej, niż zrobiłby jeden krem za 266, 40 zł używany przez jeden miesiąc. Pomijając to,że bym przecież takiego sobie w tamtym okresie czasu nie kupiła - ani jednego.
W tej chwili używam kremów za ok 14 zł- droższe są mocniejsze, a takich jak powiedziałam używać nie mogę. Ale policzmy sobie nawet kremy za  moje 14 zł, zakładając, że starczają na jakieś półtora miesiąca- daje to 96 zł rocznie. W moim wieku dobrze używać jednak czegoś mocniejszego, a to kosztuje 30-50 zł (że nie wspomnę o droższych, które tez przecież są). Lepiej przez rok używać wa razy na dobę kremu za takie 50 zł, niż raz na rok kupić dla szybkiego podratowania sytuacji krem za 400 zł (bo tyle wydamy na krem po 50 zł zakładając, że starcza na półtora miesiąca). Skupiam się tu na kwestii finansowej, bo na niej dobrze widać różnicę, ale tak naprawdę chodzi też o różnicę na naszej skórze. A czas? Ile czasu zajmie nam codzienna, nawet najbardziej podstawowa pielęgnacja jeśli podliczymy te minuty każdego dnia?  I właśnie chodzi to, że lepiej codziennie robić to co można, i to na co nas w danym momencie stać, niż nie robić nic. I rzucać się w jakiś jednorazowych, chaotycznych akcjach nawet na bardzo dobre i drogie kosmetyki bo - cudów nie ma.





Demakijaż







Już chyba wszyscy powiedzieli na ten temat wszystko. Obowiązek. Nie wyobrażam sobie pójścia spać bez makijażu. Na wycieczce szkolnej w 3 klasie liceum przeżyłam szok, kiedy koleżanka, z którą byłam w pokoju na moich oczach poszła spać z umalowanymi rzęsami - nigdy już nie otrząsnęłam się z tego szoku ;)
Choć przyznaję z ręką na sercu, że zdarzyło mi się to ze 4 razy w życiu. Ciekawych powodów tego (bo jeśli chodzi o usprawiedliwienie to NIC tego nie usprawiedliwia takiego zaniedbania) odsyłam do własnych bądź czyiś wspomnień  imprez np.  z czasów studenckich :)
Zresztą na moje 34 lata to te 4 razy nie wyglądają jeszzce jakoś bardzo tragicznie (w odróżnieniu ode mnie, kiedy się budziłam  po pójściu spać bez demakijażu, o mniej więcej tak....:


 ... ale stanowczo mniej słodki był to widok...





Pielęgnacja szyi i dekoltu








"Ryba psuje się od głowy, a kobieta od szyi" - jak powiedziała kiedyś Magdalena Samozwaniec. Te z Was, które mają przed sobą jakieś bardziej widoczne starzenie się skóry niech uwierzą słowom owej pisarki. I moim. 
Najpierw w ogóle nie używałam kremów na szyję i dekolt. Potem - w ramach oszczędności - używałam na te obszary tańszych i gorszych kremów niż na twarz. Błąd. Skóra szyi i dekoltu jest cienka, szybko wiotczeje - szybciej niż twarz. Dodatkowo ja na szyi od zawsze mam poprzeczne linie, a dekolt od dawna mi się gniecie i po nocy jest pognieciony jak u kobiety naprawdę starszej niż ja. Wobec tego teraz na szyję i dekolt używam takiego samego kremu co na twarz (wyjątkiem jest tu okres zimowy-wtedy do twarzy używam kremu ochronnego a na szyję i dekolt kremu, którego używam w innych sezonach na twarz.), z tą samą częstotliwością tj. na dzień i na noc. Maseczki, które są przeznaczone do twarzy, szyi i dekoltu również lądują na tych miejscach. W tej chwili moj dekolt gniecie się nieco mniej -może to zasługa olejów, których co pewnien czas używam zamaist kremu na noc..?
 Teraz są specjalne kremy tylko do szyi i dekoltu, grupą docelową tych kosmetyków są nieco starsze niż ja kobiety, i są to kosmetyki odpowiednio droższe od kremów do twarzy. Na razie jeszcze żadnych takich nie używam. Co do gniecenia się dekoltu kiedyś szukałam na to panaceum i to, co często się powtarzało to Belissa Hydrominum czyli nawilżanie od środka
Pamiętamy, że nakładamy na szyję kosmetyki delikatnym  ruchem ku górze i staramy się nie rozciągać skóry.

Obszar, który też bardzo szybko się starzeje i zdradza nasz wiek to dłonie, ale mam wrażenie, że w zatrzęsieniu różnych kremów do nich dłonie nie są tak bardzo zaniedbywane jak właśnie szyja i dekolt.




To miejsce :)




pamiętajmy, by znalazły się na nim kosmetyki, bo mam wrażenie, że czasem o to trudno: krem pod oczy ma wszelkie szanse tam nie dotrzeć, a z kremem do twarzy też różnie bywa w tym miejscu Po prostu takie ukształtowanie terenu [naszej twarzy].  To miejsce to jakieś peryferie - ani to policzek ani skronie, tylko coś pomiędzy...



Co nam może pomóc w wyrabianiu i trzymaniu się korzystnych nawyków pielęgnacyjnych?


- Przyjemność z nich płynąca.


Czyli z metod pedagogicznych wybieram marchewkę, nie kij :)  Rozumiecie: system nagród, afirmacje pozytywne, itp., itd. :)


Będziemy chętniej sięgały po kosmetyki i ich używały, jeśli te kosmetyki będziemy lubić. 

Co mi z tego, że zakupię sobie mega preparat na cellulit, jak używanie go (lodowaty ziąb/piekielne gorąco) mnie przerasta, i tak nie będę w stanie go używać :(

Co mi z jakiegoś kosmetyku, nawet dobrego, nawet ogolnie chwalonego jełsi np. mdli mnie od jego zapachu.

O uczuleniach nawet nie mówię, bo to bywa loteria, i takich rzeczy nie zużywamy z innych powodów niż osobiste sympatie.

Lepiej już  kupić sobie coś droższego/słabiej działającego, niż tańszego/mocniej działającego, czego nie będziemy w stanie używać, co nie będzie nas zachęcać do używania i wspomagać w naszych dobrych nawykach.

Lepiej co dzień użyć czegoś, co działa słabiej niż nie używać nic w ogóle, albo używać czegoś mocniejszego sporadycznie.


Dla mnie przyjemność z używania kosmetyków to przede wszystkim ich zapach i konsystencja.
Nie mówię, że męczą mnie inne moje kosmetyki, ale wybrałam tu kilka będących przykładem tego co lubię:



wszystkie działają, a poza tym:


Woda różana w roli toniku - ładnie pachnie

Peeling Hean - ładnie pachnie, i trze -  co lubię w pilingach

Seria Alterra granat i aloes - ładnie pachnie (wiem, niektórzy uważają że jest dokkładnie odwrotnie...)

Kneipp olejek do masażu ylang-ylang - ładnie pachnie i lubię oleje

PERFECTA lip balm 5 w 1  - ładnie pachnie, słodko smakuje, fajnie wygląda

Szminka Wibo - gładko się rozprowadza, ładnie się nosi

Maybelline żelowy eyeliner 24h black - cudowna, masełkowata konsystencja, super się aplikuje


i po prostu lubię używać, ich stosowanie jest dla mnie przyjemne:


Róz Eveline satin blush

Inglot puder rozświetlajacy HD

 Avon kredka glimmerstick diamonds sugar plum 

GRACJA komfort dla stóp




- sole/płyny/kule (ale najbardziej sole) do kąpieli (używam ich do moczenia stóp - domowego spa)



- kremy BB:



Vipera BB cream silky match maker


Missha shiny BB cream


Skin79 snail nutriction BB cream




oraz czysty luksus czyli



perfumy używane na noc. Te nie służą już żadnej pielęgnacji [skóry] i więcej o tym w oddzielnym poście o luksusie, który mi przychodzi do głowy jak się na nie patrzę :)



Życzę powodzenia w dobrych nawykach pielęgnacyjnych  (i trzymajcie kciuki za moje)!

Nie bądźcie też dla siebie za surowe, i nie zniechęcajcie się szybko, bo wtedy łatwo o taki efekt jak przy diecie - najpierw fanatyczna restrykcja, a potem jeden batonik wszystko psuje... Od początku zrezygnujcie z fanatyzmu, a po drodze  nie zniechęcajcie się do kontynuowania dobrych przyzwyczajeń  z powodu jednego kosmetycznego "batonika" :)



Powodzenia!

środa, 21 stycznia 2015

Kosmetyczne i blogowe postanowienia noworoczne: więcej/ pierwszy raz/ w ogóle nie







Więcej



więcej kreski [eyelinerem],




w czym pomagać mi ma

żelowy eyeliner Maybelline i pędzel do eyelinera Inglot 31 T.




A jeśli jesteśmy przy pędzlach, to zakup wspomnianego zrobił mi taką różnicę (in plus) w rysowaniu owej kreski, że tylko potwierdziło mnie to w postanowieniu, że



więcej pędzli



(jeszcze nie wiem jakich) , ale zamierzam powiększyć nieco moją kolekcję pędzli, która trwa bez zmian już parę lat i składa się głównie z zestawu Mario Luigi


na pewno potrzebny mi pędzel do różu, ale nie tylko.




[jeszcze] więcej szminki



pod tym względem poczyniłam w minionym roku ogromne postępy, ale chcę postępować dalej :)




więcej zmywalnej odżywki do włosów


z powodu niczym niewytłumaczalnego lenistwa :( zazwyczaj używam odżywek niezmywalnych, a jednak to nie to samo, zwłaszcza jeśli ma się na głowie suchą, kręconą wełnę jak ja :)



 pozostając w tematyce włosów



więcej stylizacji [włosów]



a nie tylko uczesać i wyjść, co od dawna praktykuję i już w ogóle nie jestem zadowolona z efektów tego zaniechania (?) zaniedbania (?), grunt, że czas to zmienić






Pierwszy raz


zakupy


foliowe cienie MAKEUP REVOLUTION, które tak zachwala Maxineczka

i w ogóle czas ogarnąć bardziej temat tej marki (czytaj: kupię tam przy okazji i inne rzeczy :)





tusz do rzęs Miss Sporty studio lash, który chwali Hania

za cenę ok. 14 zł można zaryzykować. Brązowy tusz Miss Sporty (wtedy istniał tylko jeden rodzaj i dwa kolory)  był moim pierwszym tuszem w życiu, więc będzie to tak jakby podróż sentymentalna 





blog

sama lubię czytać takie posty, więc postanowiłam i ja wprowadzić u siebie dotąd nieobecne u mnie czyli Ulubieńcy i Denko



 nie mówię, że miesiąc w  miesiąc, ale wg zużycia i pojawienia się nowości w Ulubieńcach/zmiany sezonu.






w ogóle [nie]

farby do włosów

czas dać włosom od nich w końcu odpocząć, i w ogóle jestem w trakcie zmian mojej polityki włosowej, ale o tym bęzie oddzielny post





I tak oto wyglądają moje noworoczne postanowienia :)
 Co Wy na to?
I jak tam u Was z takowymi postanowieniami w tym roku? :)