12 listopada

12 listopada

3 x NIE. Rozczarowanie i kit: kosmetyki/akcesoria do makijażu

Chcę szybko zrobić tego posta ku przestrodze Was, i pozbyć się tych trzech rzeczy.

Rzadko mi się zdarzają takie wpisy, choć nie jestem minimalistką, to zazwyczaj kupuje rzeczy, które się na mnie sprawdzają. Rzadko coś  po prostu wyrzucam, a zaraz tak się stanie.



A niechlubni bohaterowie, antybohaterowie właściwie,  tego wpisu to:





Kupiłam go jak tylko pojawił się na półkach, a wraz z nim zachwyty. Popłynęłam na tej fali hiper zachwytów. Mam niestety dwie sztuki, bo kolor najbardziej mi odpowiadający był wykupiony. Pierwsze wrażenia na jego temat i swatche popełniłam TUTAJ, nie byłam wtedy w stanie wydać o nim jednoznacznej opinii i napisać po prostu recenzji. Teraz jestem w tym stanie: nie polecam.
Jest ciężki, lateksowy, zastyga ekspresowo, mogłam go używać aplikując tylko beautyblenderem, ale i tak był za  ciężki i za sztuczny, lateksowy.
Wiem, że niektórym przeszkadza jego zapach, taki chemiczny farby - i to się zgadza z jego właściwościami - ale mi akurat się podobał. Jestem na nie.
Myślałam, że może mi się coś wydaje, ale odzew innych upewnił mnie w moim przekonaniu:


Do tego dzisiaj, kiedy mogłabym być może oddać go komuś by nabrał o nim własnej opinii , no i być może komuś by podpasował - jeszcze większą wadą niż wcześniej wadą okazuje się też aplikator w szpatułce - mało higieniczne rozwiązanie, szczególnie, jeśli kosmetyk miałby gościć jeszcze na innych twarzach. Ale nie dziwi mnie, że ma za aplikator szpachlę. Na twarzy też ją robi.
Klops. 
Marka ma sporo super kosmetyków ( np. PALETKA COLORICON COMFORT ZONE ), ale i spotkałam już kilka bubli (np. fuksjowy cień brokatowy, BLACKESTBLACK mega impact mascara zwiększająca objętość ), i to jeden z nich. Niestety. Rozczarowanie.





SZTUCZNE RZĘSY KISS LASH COUTURE 

Mam model Gala i innych na pewno nie poznam.
Kupiłam zachęcona zachwytami Red Lipstick Monster, że takie są wspaniałe, nareszcie w Polsce, w Rossku.
Wyglądają zajebiście robiąc efekt, o który mi chodzi, gdy już mocuje na oku sztuczne rzęsy. Daleki od naturalności. Możecie to zobaczyć choćby TUTAJ 


To co mi się w nich nie podoba?!
A to, że nie mogę w nich wytrzymać dłużej niż 10 minut.
Pomijając w ogóle, że mają dołączony słaby klej, to kiedy już je przyklejałam na inny: mają bardzo sztywny pasek, przez co ciężko je przykleić. Jak się już tego dokona, to tenże pasek nieludzko kłuje w powiekę. Podrażnia oko, to robi się czerwone, plus łzy, makijaż spływa, powieka kłuje. Kit kitów. Omijajcie!

Znacie?

A Was coś ostatnio zawiodło?


16 komentarzy:

  1. U mnie ten podkład się nie sprawdził i też trafił do kosza ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używam sztucznych rzęs, ale podkład akurat polubiłam. Nakładałam go zawsze palcami w małej ilości i było super.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa polecane produkty przez influencerki i taki klops...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś chciałam kupić ten podkład ale chyba jednak się nie skuszę ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety rowniez mam ten podklad w szafce ale jest tak tragiczny ze nie uzywam go, wlasnie pewnie powoli tez musze go wyrzucic ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne te rzęsy, a jeśli chodzi o twój blog, taki fajny minimalistyczny:)
    Pozdrawiam:) Ps. Obserwuje:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja ten podkład bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używam sztucznych rzęs ale wyobrażam sobie Twoją irytację. Tego podkładu też nie znam i dobrze wiedzieć, co omijać z daleka. Mnie póki co zawiodła czarna maseczka do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Obawiałabym się tego podkładu, bo im więcej pozytywów czytam tym potem przychodzi większe rozczarowanie. Pewnie miałabym tak jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tym podkładzie, ale robię detoks od zakupów kosmetycznych i dlatego go nie kupiłam. Później też na pewno się na niego nie zdecyduję. Lubię mocno kryjące podkłady, ale bez przesady - nie chodzi przecież o efekt maski i uczucie dyskomfortu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzęsy wyglądają rewelacyjnie na oku tylko szkoda, że są niekomfortowe w noszeniu :( dobrze, że przeczytałam Twój wpis bo czaiłam się na ten podkład.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja przez zapychanie rzadko juz testuje podklady drogeryjne ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. początkowo lubiłam ten podkład, ale potem to było coraz gorzej
    zresztą zapach okropny

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ten podkład Wet'n'Wild od paru miesięcy i nadal nie wiem, co o nim myśleć. Raz wygląda pięknie, raz ciastkowwato i nie jestem w stanie uchwycić, od czego to zależy. Od ciśnienia? Wilgotności powietrza? Ilości cukru w cukrze i wyników wyborów w Urugwaju? Nie mam pojęcia. A co do zapachu, jest faktycznie chemiczny i przypomina jakąś farbę, ale akurat to w nim lubię – nikt nie próbował go na siłę perfumować.

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie ten podkład czasem wygląda super, a czasem fatalnie...

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger