30 września

30 września

2 x NIE czyli ROZCZAROWANIA KOSMETYCZNE




Rzadko zdarza mi się popełnić takiego posta, czasem pisze w recenzji czy w denku, że nie polecam, lub, że kosmetyk nie dla mnie, czasem i bez recenzji oddaję go komuś, komu wg mnie będzie lepiej służył niż mi, ale jakoś rzadko nazywam moje zakupy rozczarowaniem i nie pochylam się szczególnie nad tym, jak to mnie zawiodły....

Tych kosmetyków nie waham się jednak  tak określić - może dlatego, że narobiły mi nadziei, spodziewałam się po nich dużo dobrego...?



wet n wild BLACKESTBLACK mega impact mascara zwiększająca objętość

Kupiłam ją na promocji za ok 14 zeta, cena regularna to ok. 18 zeta.
Efekt od razu po użyciu - cuudny, porównywalnym, jeśli nie lepszy niż po mojej ulubionej i od lat używanej L'Oreal Million Lashes Fatale! Dlaczego zatem, dlaczego ląduje w tym oto poście i wrzucam ją do worka z podpisem "rozczarowanie"?
Ano dlatego, że szybko się rozmazuje, robi pandę, no i mamy efekt, i owszem, jeszcze bardziej spektakularny, ale nie w sposób, o jaki nam chodziło... Mega szkoda, bo od razu po użyciu daje piękny efekt i ma bardzo przyjazną cenę. 
Po napisaniu tych słów nadaję jej kierunek ---> kosz na śmieci.




AVON skin so soft endless touch suchy olejek do ciała w sprayu, lawendowy

Lubię olejki, suche olejki, i uwielbiam zapach lawendy. Kupiłam ten kosmetyk gdy był po promocji w katalogu, za jakieś o 10-12 zeta.  Liczyłam na niego tymczasem... 
Ktoś, kto nazwał to "olejkiem" musiał mieć poczucie humoru. Jego zapach jest co prawda  lawendowy, ale chyba jeszcze bardziej alkoholowy, i takie też ma działanie: wysusza i mega szczypie podrażnioną skórę, (np. nogi po goleniu). Zmordowałam pół opakowania przez ładne kila miesięcy, może drugą połowę zużyję na stopy... 



A tak dobrze się zapowiadały..!


A Was co tam ostatnio rozczarowało? Na jaki kosmetyk liczyliście i się przeliczyliście?

4 komentarze:

  1. U mnie na szczęście nie ma wrześniowych rozczarowań.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście nie miałam z nimi styczności.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja córcia lubiła te olejki w sprayu i swego czasu często je kupowałam ale w podstawowej,różowej wersji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielka szkoda, że tusz okazał się takim bubelkiem. Miałam z Wet n Wild kiedyś kilka rzeczy i były całkiem niezłe :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger