25 października

25 października

Wycieczka na Podlasie - fotorelacja. Cz.1.

W tym wpisie przedstawiam Wam fotorelację z wycieczki na Podlasie, którą odbyliśmy w drodze do i z Białowieży.


Wyjechaliśmy w upalny piątek, a w sobotę zrobiło się deszczowo.

Pierwszy przystanek w drodze TAM mieliśmy w Drohiczynie, i od razu skierowaliśmy  swe kroki... na obiad. W Restauracji u Ireny.




Zdecydowaliśmy się na zguby i kartacze, przy czym nigdy wcześniej o zagubach nie słyszeliśmy:


Drohiczyn to historyczna stolica Podlasia, obecnie senne, jakby śpiące miasteczko gdzieś na prowincji, na wschodzie Polski. Nie do wiary, że kiedyś było tak znaczące, a do tej pory to stolica diecezji drohiczyńskiej...



Widok na Bug z Góry Zamkowej




Miasteczko:






Kościół franciszkanów




Cerkiew w. Mikołaja



Katedra Trójcy Św.



Kolejny postój mieliśmy w Kleszczelach


Jest do dawne miasto królewskie założone przez Zygmunta Starego



Cerkiew Zaśnięcia NMP




Kościół pw. Św. Zygmunta Burgundzkiego



Miejscowość wygląda... jak dla mnie to dziwnie, nie znałam dotąd takich klimatów, czułam się tam dość obco, jak przeniesiona w czasie i miałam wrażenie że to jakiś Wołyń...





Piątek był upalny, ale cienie były już długie, jesienne:



Zachód słońca pięknie wyglądał nad Kleszczelami, normalnie jak jakiś wehikuł czasu



W niedzielę, w drodze STAMTĄD zawitaliśmy do miejscowości

Dubicze Cerkiewne
"dub" tzn. "dąb", a drugą część nazwy chyba wyjaśnia

cerkiew



W niepozornym z zewnątrz Zajeździe u Jana


stojącym przy trasie na Hajnówkę



z uroczym etno wystrojem



Zjedliśmy bardzo smaczny obiad w postaci solianki, haluszek (coś jakby kotlety z kartofli) w sosie grzybowym i surówki z marchewki z imbirem i kardamonem:



Kolejny przystanek zrobiliśmy w miejscowości Orla.
Kiedyś była głównym ośrodkiem dóbr Radziwiłów.
Jest to wieś do dziś w ponad 70% zamieszkała przez białoruską, prawosławną ludność. Należy do tych wsi w tamtych okolicach, gdzie obowiązują dwa języki. Czyli nie trzeba tam znać polskiego, białoruski wystarczy.



Dziwne miejsce, w którym nie pierwszy raz podczas tej wycieczki czułam się wyjęta z kontekstu i miałam wrażenie, psy dupami szczekają, i to na dodatek po białorusku.

Ja rozumiem slow life, ale bez przesady...


Cerkiew



Duża (przed 1941 r. ok 75% mieszkańców Orli stanowili Żydzi)  synagoga, której nie powstydziłoby się duże miasto



Kościoła brak.

Za to rozwalił mnie posterunek Policji połączony z Gminnym Ośrodkiem Kultury, czegoś takiego nigdy nie widziałam. 





Następnie udaliśmy się na rynek w Bielsku Podlaskim, gdzie kręcony był film, który zawsze w TV leci na 1 listopada, czyli Znachor.




W tym sklepie pracowała Marysia Wilczurówna:




Na koniec zrobiliśmy krótki postój w Międzyrzecu Podlaskim




Zapraszam też na relację z tego weekendu na moim IG




Była to nasza pierwsza, ale nie ostatnia wycieczka na Podlasie, a już dziś zapraszam na kolejny wpis z tej serii, bowiem już tej jesieni na Podlasiu (ale już w innych miejscach) byliśmy i po raz drugi!

2 komentarze:

  1. Jak miło zobaczyć coś innego o Podlasiu niż memy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiekny region i ta kuchnia, ach chetnie wciagnelabym takiego kartacza <3

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger