17 sierpnia

17 sierpnia

Luksus. Czym jest dla Ciebie?


"Łóżko wodne na pustyni.
Zbytkowność.
Znakomitość.
Życie w komforcie.
Połączenie dostatku z elegancją.
Przyjemność, na którą można rzadko sobie pozwolić."
Tako rzeczą krzyżówki.

"1. «warunki zapewniające wygodne życie»
2. «przyjemność, na którą można sobie rzadko pozwolić»
3. «drogi przedmiot ułatwiający lub uprzyjemniający życie»"

Tak mówi Słownik Języka Polskiego.

Z lat 90-tych pamiętam reklamę pewnego mydła czy też płynu do kąpieli: "Podaruj sobie odrobinę luksusu."



"Marian, tu jest tak jakby luksusowo."

Czyli jak?

A czym dla Ciebie jest luksus?

Dobra, ja pierwsza: powiem Ci jak go rozumiem.

Jak widać już powyżej luksus kojarzy się z kasą, tylko, że trudno tak ogólnie i uniwersalnie stwierdzić, co dla kogo już nim jest w sensie kwoty, od której się zaczyna.

Znam ludzi, dla których luksusem jest nowe auto z salonu i takich, na których wrażenie luksusu zrobiła dopiero podróż takim statkiem-miastem (nie wiem jak to się nazywa), który teraz pływa tylko tylko po Karaibach, a jeżdżenie Porsche i wakacje na Bali w willi ze służbą są po prostu fajne. Przy czym tych drugich liczebnie to znam zasadniczo mniej.

Są ludzie, dla których sam wyjazd gdzieś na urlop to już luksus.

Lub zjedzenie obiadu w restauracji (i nie mam na myśli McDonalda czy innego takiego).


Luksus wg mnie to po pierwsze coś, bez czego doskonale byśmy przeżyli.

Czyli coś znacznie oddalonego od podstawy piramidy Maslow'a.




Jeśli chodzi o kasę - to coś na granicy zdrowego rozsądku.
Czyli własnie coś, na co rzadko możemy sobie pozwolić.
Ale możemy.

Chociaż nie tak, że musimy na to wziąć chwilówkę - bo to dla mnie nie luksus, a głupota, jeśli bierzesz taką chwilówkę, to de facto nie stać Cię na to i było zadowolić się czymś mniejszym. Np. telewizorem mniejszym niż ekran kinowy, choć sąsiad i szwagier mają taki. Tylko, że tutaj mamy wg mnie do czynienia z czymś jeszcze innym - szwagier ma, sąsiad ma, i ja też mam mieć i uważam to za moją podstawową, oczywistą potrzebę, a nie luksus.
A my tutaj rozmawiamy o luksusie.

Ktoś się może w tym momencie  nabzdyczy i powie "czas wolny to dla mnie luksus."
Odsyłam w tym momencie do wpisu DOLCE FAR NIENTE CZYLI TRUDNA SZTUKA NIC NIE ROBIENIA
Ale ten ktoś tak rozumie luksus. Wolno mu.


Tak więc wachlarz, jakim jest luksus jest naprawdę szeroki. Co dla kogo.


Dla mnie luksus, na jaki sobie jak dotąd pozwoliłam to weekendy w pewnych hotelach i wizyty w pewnych  restauracjach. Bardziej takie sprawy niż jakiś towar, jakieś zbytkowne rzeczy.
Jestem osobą, która dotąd nie ma problemu z nocowaniem w jakiś naprawdę skromnych warunkach. W końcu dotyczy to wyjazdów, a więc czegoś zazwyczaj pomiędzy 1 a 7 noclegów. Np. w Katowicach zawsze nocujemy w byłym hotelu robotniczym, a kiedy zaczęliśmy tam bywać to był on jeszcze bardziej robotniczym a mniej hotelem... Nocowałam w akademikach, internatach, hostelach, ze wspólnymi łazienkami itp. Chyba nie mam problemów z przystosowaniem się do takich rzeczy na czas wyjazdów.
Pamiętam pierwszy nasz "luksusowy" wyjazd, był on do... Zamościa, okazja była naprawdę ważna, i luksusowe było w nim to, że zamieszkaliśmy w hotelu na samym Rynku. Stara, wyremontowana kamienica, śniadanie w cenie, własna łazienka i łóżko wielkości pokoiku w akademiku. Wtedy było to dla nas novum.
Długi weekend w...Lublinie, gdzie luksus polegał na tym samym: nocleg w hoteliku przy Bramie Grodzkiej, z widokiem na Zamek, a w Księdze Gości multum znanych nazwisk.
Pierwszy pobyt w hotelu SPA.
Pobyt w jeszcze droższym, pałacowym SPA.
Pobyt w jeszcze droższym, i jeszcze bardziej pałacowym SPA.
Weekend w Nałęczowie z noclegiem w wypasionej willi.
Weekend w Łodzi w scenerii "Ziemi Obiecanej." Mając w pamięci poprzedni pobyt w Łodzi, kiedy nocowaliśmy gdzieś na kwaterze w domu na "działkach" w drodze do Zgierza, gdzie tramwaj jechał z centrum ze 40 min.
Obiad w Restauracji u Fukiera na warszawskiej Starówce...


Obiad w krakowskim "Wierzynku", gdzie dotarliśmy zmoczeni nieustannym deszczem, zziębnięci i ubrani jak pielgrzymi, w jakiś ochlapanych spodniach bojówkach, a zostaliśmy przyjęci po królewsku.
Czemu o tym piszę? Żeby się pochwalić? Nie. Mam też świadomość, że ktoś może się nieźle uśmiać z tych moich luksusów, lub pogardliwie wzruszyć ramionami, że tylko tyle?
U 38-letniej baby?
Piszę, żeby zobrazować moje pojęcie luksusu i w czym ja najbardziej jestem skłonna na luksus w moim pojęciu sobie pozwolić. Wszystko to gdybym robiła to częściej już nie byłoby tak wyjątkowe i luksusowe. Gdybym nie miała porównania z innymi, skromnymi noclegami i pobytami te luksusowe nie smakowałoby tak dobrze i  nie były tak satysfakcjonujące.
Co dały mi te doświadczenia oprócz wydania na nie więcej/sporo więcej/dużo więcej kasy niż zazwyczaj oraz wspomnień?
No własnie: poczucie luksusu. Kojarzysz te panie w reklamach L'Oreala: "Bo jestem tego warta!" No to  jakbym je słyszała.
Dzięki pierwszej wizycie w SPA odkryłam, że lubię SPA, saunę i masaże. Wcześniej nigdy bym o to siebie nie podejrzewała. Mogę chodzić na saunę tutaj, już nie luksusowo, ale i w nie luksusowych cenach.  Popełniłam nawet tu wpis SAUNA - MOJE SPOSTRZEŻENIA I REFLEKSJE PO KILKU LATACH CHODZENIA NA SAUNĘ 
Dziki pobytowi w Nałęczowie odkryłam, że bardzo podoba mi się to miejsce, i teraz od czasu do czasu tam wracam na całodniowe wycieczki.  Też nigdy bym tego nie podejrzewała, Nałęczów kojarzył mi się z jakimś nudnym uzdrowiskiem dla dziadków wśród wilgotnych błot - coś jak w "Ludziach bezdomnych", w których występuje, choć pod inną nazwą. Pojechałam tam tylko z pomysłem na luksusowy weekend, a wróciłam z pomysłem na sam Nałęczów.
Luksusowy pobyt w Łodzi? To, na czym tam nam zależało, to samo miejsce: historyczne, związane z historią przemysłu. Wrażenia kiedy patrzysz na Twój elegancki, nowoczesny pokój hotelowy i masz świadomość, że to dawna przędzalnia bawełny? Kiedy na basenie masz pod stopami i szklaną podłogą całe dawne imperium Izraela Poznańskiego? Niesamowite, jeśli to wiesz i tym się interesujesz. Ja tak.





A jedzenie w Restauracjach, z rachunkiem równym dwóm noclegom w również luksusowym hotelu? Dla mnie porównywalne jest właśnie z podróżami. A podróże kształcą.
Pobyt w bardzo pałacowym, bardzo luksusowym SPA? Oj jechałam tam wściekła na samą siebie, że zaraz wydam tyle kasy... A teraz? Teraz, po kilku już latach, mamy z koleżanką niezapomniane wrażenia! Jest co wspominać!


Do czego zmierzam: moje dotychczasowe luksusy okazały się dla mnie nie tylko kosztowne/zbytkowne/poszukaj w słowniku synonimów dla słowa "luksusowe", ale także pouczające i inspirujące. I bardzo ciekawe! Być może dają też z 5 punktów do samozadowolenia w tym względzie, że sama sobie te luksusy zasponsorowałam. Myślę, że czyjaś nawet gruba kasa wydawana na nas nie zrobi na nas takiego wrażenia. Nie wiem, czy byłoby tak gdybym zamiast tego pozwoliła sobie na luksus, bo ja wiem, np. kupienia sobie pięknego futra. Nie chcę futra. Albo mam po prostu świadomość, że gdybym miała mieć futro, nie mogłabym sobie pozwolić na inny luksus. Co tam luksus, luksusy- za takie futerko to dopiero trzeba ładnie beknąć. Na wszystko pozwolić sobie nie mogę, i to wg mnie jest też pewien urok luksusu i stanowi o jego wyjątkowości.


Dlatego ja będę zachęcać Was na pozwalanie sobie od czasu do czasu na luksus. Jaki? Taki, jak Ty go rozumiesz. I jakie Ty masz możliwości, zainteresowania, hobby.


Jestem ciekawa: co Ty uważasz za luksus?
Czy pozwalasz sobie na ten luksus?
Dlaczego???
Tzn.: dlaczego jeśli tak i dlaczego jeśli nie???
To mnie bardzo ciekawi!



16 komentarzy:

  1. Luksus jest potrzebny nie tylko dla lepszego samopoczucia. Od czasu do czasu lubię sobie sprawić taki luksus w miarę swoich możliwości. Z mojego luksusu dopiero by się uśmiano, ale potrafię się cieszyć z każdej rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co... mieszkając w łodzi nie postrzegam Andelsa jako luksusu, bardziej zbytku, ale to jest moja perspektywa. Dużo czasu spędziłam przy piramidzie zastanawiając się nad nią i doszłam do wniosku, że największym luksusem jaki wiele osób teraz może sobie zafundować. to higiena psychiczna i wypoczynek i prawdę powiedziawszy uważam, że piramida powinna przejść modernizację i zaraz za bezpieczeństwem mieć higienę psychiczną o ile nie jako część bezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pozostaje pytanie czy zbytek i luksus to nie to samo...? Co do piramidy to rzeczywiście, potrzeba, o jakiej piszesz może da się podpiąć pod bezpieczeństwo - w każdym razie jest to coś blisko podstawy piramidy, i przykre, że coś tak podstawowego jest dziś luksusem...

      Usuń
    2. poniekąd zbytek i luksus to to samo, a poniekąd nie. Zakładam, że dla matki 3 dzieci dzień wolny od rodzinki, kiedy może robić tylko to co ona chce jest luksusem, bez jakiegokolwiek zbytku. Klasycznie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

      Usuń
  3. Luksus to wolny umysł :) tyle się dzieje w naszym życiu, że posiadanie spokojnego umysłu jest największym skrabem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Luksus to odpoczynek od wszystkiego w szczególności od problemów. Spokój umysłu, nasza wolna wola:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie luksus to cisza. Jestem czesto tak zmeczona halasem, dlatego w wakacje nigdy nie pojechalabym na tloczna plaze, bo wiem, ze po prostu wcale bym nie wypoczela. Swietny tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) tak, cisza dziś to rzadkość...

      Usuń
  6. Czytam i czytam i sama sobie zadaje to pytanie. Luksus... Ciężko mi do końca określić czym dokładnie jest. Dla mnie po prostu to chwilę gdy jestem w pełni szczęśliwa. Myślę, że można być bogatym a nie mieć życia luksusowego. Luksus to umiejętność docenienia wartości chwili :D Tak bym to podsumowała. Patrząc na swoje życie - żyję jak królowa - muszę tylko umieć to dostrzec i docenić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapewne, ale każdy może mieć trochę inne te wartości i wyobrażenie/definicję luksusu... i tak jak piszesz, można być bogatym i nie mieć poczucia luksusu...

      Usuń
  7. Dla mnie luksus, to wakacje, a na nich robienie tego na co mam ochotę. lody a proszę bardzo, obiad a proszę bardzo, kiełbasa z grilla po 23, a na zdrowie wątrobo. Może to trochę dziecinne, ale jakie przyjemne ;) Nie żadne tam chwile bez rodziny, dzieci (których nie mam) i inne, bo dla mnie to kwestia organizacji życia, nie każdy potrafi sobie zorganizować życie, a ja nie muszę za to przepraszać. Nie wypoczynek umysłowy od pracy, nie jestem Einstainem ani nawet neurochirurgiem, nie jestem też saperem i uważam, że praca w biurze i korpo nie powinny generować takiego stresu jak np. zawody wymienione powyżej i zrelaksowanie się po pracy nie wymaga jakiś specjalistycznych zachowań. W gruncie rzeczy mam podobne pojęcie luksusu, coś na co rzadko możemy sobie pozwolić, czy też zbytek. Lubię takie zbytki od czasu do czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis i przybij piątkę, mamy podobne podejście do życia.

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger