29 maja

29 maja

Jak wyrobić w sobie dobre nawyki pielęgnacyjne i trzymać się ich

Przyzwyczajenie staje się drugą naturą. (Arystoteles)





Jak powiedział Owidiusz Kropla drąży skałę nie siłą lecz ciągłym padaniem.  
Cóż te słowa starożytnych mają wspólnego z naszą pielęgnacją? Wiele. 

Nawyk jest rzeczą, którą czasem trudno w sobie wyrobić (dobry nawyk, bo jakoś się dziwnie składa, że ze złym raczej nie ma w tej kwestii trudności) za to kiedy się go wyrobi niesłychanie łatwo go utrzymać, bo po prostu rzecz się robi odruchowo i niewiele myślęcy :)




Sponsorami tego wpisu są słowa: regularność i konsekwencja.

Stosowane nagrodzą nas: skutecznym działaniem.



O wszelkiego rodzaju nawykach pisałam już w poście Jedna mała rzecz,która może cię uratować lub zabić czyli nasze nawyki a nasze całe życie <klik>

Tu też małe rzeczy robią dużą różnicę. Szczególnie, jeśli są powtarzane tysiące razy.

Jeśli robisz coś każdego dnia, to robisz to codziennie i zawsze, a jeśli nie robisz czegoś co dzień/ co tydzień/ co miesiąc/ co rok /co parę lat to nie robisz tego w ogóle. W tym miejscu proszę przestać się stukać w czoło i kiwać smętnie głową nad kondycją mojej łepetyny, że oto odkrywam takie nowości, tylko proszę przełożyć to na zagadnienia, o których zaraz będzie mowa i ujrzeć to w kontekście nawyków.


A ciekawych tego JAK STARZEJE SIĘ MOJA (lat 38) SKÓRA zapraszam TUTAJ.







Kosmetyki z wysokim filtrem przeciwsłonecznym na lato


Podstawa podstaw. W moim odczuciu przedziwne i wprost żenujące było to, jak nad tym punktem pochylano się przy okazji książki "Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji." <klik>  Tak jakby to było jakieś odkrycie! A wydawało mi się, że już wszyscy wiedzą jak to jest ważne, i czasy gdy nieznane były szkody wyrządzane nam prze UV-ały, gadanie że słońce (a potem "słońce nie, ale solarium i owszem") jest zdrowe minęły jeszcze gdzieś w XX w.!  I z w/w książki: "Dbanie o urodę zaczyna się od pielęgnacji. Podstawą dbania o urodę jest pielęgnacja, a nie szpachlowanie się makijażem." O wow. Naprawdę?  Dla mnie to oczywiste.








Krem pod oczy




W wakacje po zdaniu matury spacerowałam po mieście, gdzie ujrzała mnie moja młodsza 5 lat siostra i krzyknęła do mnie z przerażeniem " ROBIĄ CI SIĘ ZMARSZCZKI POD OCZAMI!!!" Co zrobiłam ja? Szybko ogarnęłam sytuację - a że stałam wtedy właśnie tyłem do drzwi sklepu z kosmetykami odwróciłam się na pięcie i weszłam do środka gdzie w cenie niecałych 4 zł  nabyłam żel Flosleku pod oczy i na powieki. Był najtańszy. Tego żelu używałam następne 6 lat - dzień w dzień, co rano i co wieczór. Potem szukałam czegoś mocniejszego, ale łatwo nie było bo już wtedy moje oczy i ich okolice były wrażliwe, obecnie tez nie mogę używać tak mocnych kosmetyków na okolice oczu jak bym chciała, bo takowe mnie podrażniają i uczulają, ale nie o tym tu mowa. Mowa tu o tym, że:

lepiej codziennie robić to co można, i to na co nas w danym momencie stać, niż nie robić nic. A jak wiadomo zapobiegać (choć oczywiście w ostatecznym rozrachunku zapobiegnięcie starzeniu się jest niemożliwe :(  jest łatwiej niż zwalczać.




Przyjmijmy, że taki słoiczek żelu pod oczy Flosleku wystarcza na jakiś 1 miesiąc. 6 lat to 72 miesiące czyli tyle słoiczków żelu za ok. 266, 40 zł. Myślę, że zrobiły one dla mojej skóry więcej, niż zrobiłby jeden krem za 266, 40 zł używany przez jeden miesiąc. Pomijając to,że bym przecież takiego sobie w tamtym okresie czasu nie kupiła - ani jednego.

Lepiej przez rok używać dwa razy na dobę kremu za takie 50 zł, niż raz na rok kupić dla szybkiego podratowania sytuacji krem za 400 zł (bo tyle wydamy na krem po 50 zł zakładając, że starcza na półtora miesiąca). Skupiam się tu na kwestii finansowej, bo na niej dobrze widać różnicę, ale tak naprawdę chodzi też o różnicę na naszej skórze. A czas? Ile czasu zajmie nam codzienna, nawet najbardziej podstawowa pielęgnacja jeśli podliczymy te minuty każdego dnia?  I właśnie chodzi to, (powtarzam), że lepiej codziennie robić to co można, i to na co nas w danym momencie stać, niż nie robić nic. I rzucać się w jakiś jednorazowych, chaotycznych akcjach nawet na bardzo dobre i drogie kosmetyki bo - cudów nie ma.






                                 Demakijaż


Już chyba wszyscy powiedzieli na ten temat wszystko. Obowiązek. Nie wyobrażam sobie pójścia spać bez makijażu. Na wycieczce szkolnej w 3 klasie liceum przeżyłam szok, kiedy koleżanka, z którą byłam w pokoju na moich oczach poszła spać z umalowanymi rzęsami - nigdy już nie otrząsnęłam się z tego szoku ;)

Choć przyznaję z ręką na sercu, że zdarzyło mi się to z 6 razy w życiu. Ciekawych powodów tego (bo jeśli chodzi o usprawiedliwienie to NIC tego nie usprawiedliwia takiego zaniedbania) odsyłam do własnych bądź czyiś wspomnień  imprez np.  z czasów studenckich :)

Zresztą na moje 38 lat to te 6 razy nie wygląda jeszcze jakoś bardzo tragicznie (w odróżnieniu ode mnie, kiedy się budziłam  po pójściu spać bez demakijażu - rozmemłana panda.





Pielęgnacja szyi i dekoltu


"Ryba psuje się od głowy, a kobieta od szyi." jak powiedziała kiedyś Magdalena Samozwaniec. Te z Was, które mają przed sobą jakieś bardziej widoczne starzenie się skóry niech uwierzą słowom owej pisarki. I moim. 
Najpierw w ogóle nie używałam kremów na szyję i dekolt. Potem - w ramach oszczędności - używałam na te obszary tańszych i gorszych kremów niż na twarz. Błąd. Skóra szyi i dekoltu jest cienka, szybko wiotczeje - szybciej niż twarz. Dodatkowo ja na szyi od zawsze mam poprzeczne linie, a dekolt od dawna mi się gniecie i po nocy jest pognieciony jak u kobiety naprawdę starszej niż ja. Wobec tego teraz na szyję i dekolt używam takiego samego kremu co na twarz (wyjątkiem jest tu okres zimowy-wtedy do twarzy używam kremu ochronnego a na szyję i dekolt kremu, którego używam w innych sezonach na twarz.), z tą samą częstotliwością tj. na dzień i na noc. Maseczki, które są przeznaczone do twarzy, szyi i dekoltu również lądują na tych miejscach.
Co do gniecenia się dekoltu kiedyś szukałam na to panaceum i to, co często się powtarzało to Belissa Hydrominum czyli nawilżanie od środka
Pamiętamy, że nakładamy na szyję kosmetyki delikatnym  ruchem ku górze i staramy się nie rozciągać skóry.

Obszar, który też bardzo szybko się starzeje i zdradza nasz wiek to dłonie, ale mam wrażenie, że w zatrzęsieniu różnych kremów do nich dłonie nie są tak bardzo zaniedbywane jak właśnie szyja i dekolt.






To miejsce :)





pamiętajmy, by znalazły się na nim kosmetyki, bo mam wrażenie, że czasem o to trudno: krem pod oczy ma wszelkie szanse tam nie dotrzeć, a z kremem do twarzy też różnie bywa w tym miejscu Po prostu takie ukształtowanie terenu [naszej twarzy].  To miejsce to jakieś peryferie - ani to policzek ani skronie, tylko coś pomiędzy...





Co nam może pomóc w wyrabianiu i trzymaniu się korzystnych nawyków pielęgnacyjnych?


-

Przyjemność z nich płynąca.


Czyli z metod pedagogicznych wybieram marchewkę, nie kij :)  Rozumiecie: system nagród, afirmacje pozytywne, itp., itd. :)




Będziemy chętniej sięgały po kosmetyki i ich używały, jeśli te kosmetyki będziemy lubić.

I dopiero teraz z czystym sumieniem mogę poruszyć kwestię




Tonizowanie skóry

Bowiem sama ją zaniedbywałam, Choć podchodziłam do tematu iks razy iks lat. I dopiero po zakupieniu Bielenda MGIEŁKA KOKOS & ALOES <klik> zaczęłam regularnie stosować w roli toniku ten kosmetyk. I śmieszna sprawa: na wyjazd odlałam ją do przezroczystego, małego opakowania z atomizerem i ...od razu używało mi się jej gorzej (choć nadal ma fajny zapach) niż tej w oryginalnej butelce, która jest... niebieska, i kosmetyk w środku wygląda... lepiej, też na niebieski. Więc jeśli zapach/kolor opakowania/cokolwiek ma nam pomóc w dobrych nawykach pielęgnacyjnych to zainwestujmy w to dodając nawet te parę złotych więcej. W końcu po co są kosmetyki jeśli nie po to by ich regularnie używać??? 



Co mi z tego, że zakupię sobie mega preparat na cellulit, jak używanie go (lodowaty ziąb/piekielne gorąco) mnie przerasta, i tak nie będę w stanie go używać :(

Co mi z jakiegoś kosmetyku, nawet dobrego, nawet ogolnie chwalonego jełsi np. mdli mnie od jego zapachu.

O uczuleniach nawet nie mówię, bo to bywa loteria, i takich rzeczy nie zużywamy z innych powodów niż osobiste sympatie.

Lepiej już  kupić sobie coś droższego/słabiej działającego, niż tańszego/mocniej działającego, czego nie będziemy w stanie używać, co nie będzie nas zachęcać do używania i wspomagać w naszych dobrych nawykach.

Lepiej co dzień użyć czegoś, co działa słabiej niż nie używać nic w ogóle, albo używać czegoś mocniejszego sporadycznie.




Dla mnie przyjemność z używania kosmetyków to przede wszystkim ich zapach i konsystencja.
Że o braku pieczenia/szczypania nie wspomnę nawet.




Życzę powodzenia w dobrych nawykach pielęgnacyjnych!



Nie bądźcie też dla siebie za surowe, i nie zniechęcajcie się szybko, bo wtedy łatwo o taki efekt jak przy diecie - najpierw fanatyczna restrykcja, a potem jeden batonik wszystko psuje... Od początku zrezygnujcie z fanatyzmu, a po drodze  nie zniechęcajcie się do kontynuowania dobrych przyzwyczajeń i nie zarzucajcie ich - jak np. diety -  z powodu jednego kosmetycznego "batonika" :)





6 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, tutaj nie mam najmniejszego problemu w trzymaniu się nawyków. Natomiast pielęgnacja ciała...oj, bardzo, bardzo ciężko. Ale mam patent i kupuję teraz mega przyjemne i pachnące balsamy do ciała, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej jest mi je regularnie stosować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobre nawyki, warto o nich pamiętać. Masz rację, liczy się regularność a nie sporadyczne ratowanie swojej skóry. W makijażu usnęłam może tyle razy co Ty, jeszcze bardzo dawno temu, chyba kiedy byłam jeszcze nastolatką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy usnęłam w makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Systematyczność to podstawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. przydatny wpis :D najważniejsza jest systematyczność :D

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger