16 marca

16 marca

Jedna mała rzecz,która może cię uratować lub zabić czyli nasze nawyki a nasze całe życie



Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.


Ile razy w życiu to słyszymy?
Ja dość często.



A w miarę upływu czasu coraz częściej zaczęłam się pod tym podpisywać.
A potem podpisywać rękami i nogami
Nawet już nie pamiętam od kiedy całą sobą mogę podpisać się pod słowami:


"Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.
Uważaj na swój charakter, on staje się twoim losem.” 

F.Outlaw


To, co robisz codziennie składa się na to, na czym minie ci całe życie.


No tak, to oczywiste. Ale kto chce myśleć o swoim życiu jako całości, w kategoriach jakiegoś podsumowania i widzieć tylko małe, powtarzalne, rutynowe czynności? A gdzie osiągnięcia, momenty wielkości?  No tak, najlepiej byłoby mieć w życiorysie Oskara za reżyserię, Nobla w dziedzinie medycyny, nagrodę Pulitzera. Oczywiście są ludzie, których te wymienione wspaniałości dotyczą. Ale nikt z nich nie cieszył się swym sukcesem w efekcie jakiegoś jednego zrywu. Nawet, jeśli ważny był jakiś przełom, jedna chwila, moment, "Eureka", to przecież był to tylko jeden z elementów w całym ciągu zdarzeń i codziennej pracy.


Czym jest nawyk?

Czymś, co robimy automatycznie, bezmyślnie, niejako jakby nie mając wyboru.


Już z tego można wywnioskować, że w takim razie nawyki nie dotyczą raczej: oświadczania się, ratowania przyjaciela rannego na polu walki pod wrogim ostrzałem, przyjmowania porodów kobiet, z którymi przypadkowo utknęliśmy w windzie między piętrem siódmym a ósmym - bo aby wyrobić w sobie nawyk musimy powtarzać  coś częściej, niż seryjni monogamiści śluby! To nie jest sprawa jednego powtórzenia, a nawet ośmiu. Czy dwudziestu. Czy dwustu.


Słowem wiele naszych nawyków musi dotyczyć drobiazgów, pierdoletów, lub czegoś, co za to właśnie mamy: małych rzeczy.


Ale małe rzeczy robią dużą różnicę. 


Zawsze przed przejechaniem przez tory zatrzymuję samochód. Zawsze. Taki mam nawyk. Nie zastanawiam się nad tym, nie dumam, nie rozważam za i przeciw, nie sprawdzam statystyk wypadków. Nawet kiedy, jak tu niedawno, widzę, że tory są rozkopane i zdjęte, więc pociąg no raczej po nich nie pojedzie. Ale nie chcę robić choć jednego wyjątku, przez który kiedyś może nie zatrzymam się przed torami. Zatrzymanie się ma być moim nawykiem, czymś co robię z automatu, odruchowo, bezmyślnie,  po co dawać mózgowi jakiś wybór w tej kwestii czy mam się zatrzymać jak widzę tory czy nie? Ile z torów po których przyjdzie mi jeszcze przejechać będzie akurat rozkopanych? Co tracę zatrzymując się przed tymi rozkopanymi, a co mogę stracić nie zatrzymując się przed całą resztą sprawnych? To tutaj teraz na potrzeby tego posta ciągnę te dywagacje. W rzeczywistości po prostu zatrzymuję się przed każdymi torami. Zawsze. I tyle. W gruncie rzeczy to przecież mała rzecz.

Na kursie na prawo jazdy, 20 lat temu, było nas dużo młodzieży i jedna starsza pani.
Prowadzący:
"-Zawsze trzeba zatrzymać się przed torami. Zawsze. Teraz niedawno tutaj jeden facet jechał traktorem, i nie zatrzymał się. Wiecie co się z nim stało?"
Na to natychmiast odezwała się owa pani:
" Wiemy. To był mój mąż. Dlatego teraz ja robię prawo jazdy."


Błagam Was, nas, nie bądźcie, nie bądźmy jak ten chłop w traktorze!
Miejmy świadomość, że nawyki (i te dobre, i te złe) to coś, co może kiedyś zadecydować o naszej całej przyszłości!

Dlatego powtarzam:

"Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.
Uważaj na swój charakter, on staje się twoim losem. 

Co mu szkodziło zatrzymywać się przed torami?!
A po pewnym czasie weszło by mu to w nawyk i już zawsze by tak robił, nie byłoby już w ogóle tej kwestii.


Ale w naszym życiu w każdej jego sferze jest dużo nawyków, z niektórych z nich pewnie nawet nie zdajemy sobie sprawy, a przecież pewnego dnia któryś z nich może nas zabić dosłownie - jak pociąg tego faceta na traktorze, uszkodzić fizycznie bądź zniszczyć psychicznie, lub - uratować nam życie.

Nawet jeśli na filmie z naszego życia zobaczymy fajerwerki, momenty, w postaci arcyważnych chwil, pełnych szczęścia bądź rozpaczy, nawet jeśli zobaczymy jak wręczają nam tego Oskara, jak w wieku lat szesnastu kochaliśmy się na plaży z naszą pierwszą miłością, jak jednak przyjmujemy ten poród kobiety z którą utknęliśmy w windzie - to będą to właśnie momenty, chwile, flesze, migawki bo lwia część naszego życia to kadry pełne małych rzeczy, powtarzalnych czynności, codzienności, zwykłych dni, naszych nawyków.

Że te nawyki to wcale nie takie hop siup i jak trudno się pozbyć tych niechcianych mogą potwierdzić wszyscy, którzy posiadają te szkodliwe i  starają się z nimi skończyć, czyli nałogowcy wszelakich nałogów. Uzależnieni. Nie mogą normalnie funkcjonować albo i żyć bez swoich nałogów. A kiedyś ich przecież wcale nie mieli! Zanim w nie nie popadli, nie nabyli, nie wyrobili sobie. 

Nawyki dotyczą wszystkiego, również sposobu myślenia i postępowania, spraw daleko bardziej złożonych niż w/w sytuacja z torami. Jakby nasz umysł miał wydeptane głębokie koleiny, po których się porusza, a my wdrukowaną matrycę, schemat  określonego postępowania w określonych sytuacjach.

A małe rzeczy przekładają się na te duże. I te największe

Jeśli ktoś celowo oszuka cię na 10/100/1000 zeta czy można mu zaufać jeśli będzie chodziło o milion/miliony?

Czy jeśli ktoś ma lat 50 i nigdy nie używał słowa "dziękuję", nie ma takiego zwyczaju, to teraz wyrazi swą wdzięczność?


Czytaj 10 stron dziennie, w 10 dni przeczytasz 100 stron, przeczytasz i dwa tysiące stron, tylko zajmie ci to stosownie większą ilość czasu. Stwierdź, że to bez sensu, tylko 10 stron. Kiedyś siądziesz i od razu przeczytasz 100. Jeśli zawsze tak będziesz twierdził, przeczytasz 0 stron przez dowolną ilość dni.

Ćwicz pół godziny dziennie dwa razy w tygodniu. Da ci to 52 godziny ćwiczeń w roku. OK, nie pochwalisz się przed fit fanatykiem.  Ale będzie to pół setki godzin ćwiczeń więcej niż u kogoś, kto nie zrobił nic, nawet jeśli na początku ambitnie postanowił ćwiczyć godzinę dziennie i śmiał się z twoich skromnych planów.

Albo te historie ile wody zaoszczędzisz rocznie, jeśli codziennie będziesz zakręcał wodę podczas mycia zębów?


Małe rzeczy przekładają się na wielkie.


A inne sfery życia? 

Jeśli sądzisz, że potrafisz, to masz rację
Jeśli sądzisz, że nie potrafisz, również masz rację
H.Ford

Co to ma do nawyków?

Jeśli wyrobisz w sobie nawyk jakiegoś działania/braku działania, sposobu postępowania, myślenia, interpretowania wszystkiego naokoło: staje się to Twoim charakterem, Twoim losem.
Nawyk to coś, co idzie z automatu, nie wymaga wysiłku, nie widać też żadnej innej opcji.


Jeśli masz jakieś nawyki zareagujesz/pomyślisz/zrobisz zgodnie z nimi, bo to najłatwiejsze i najszybsze, automatyczne i nie wymaga od ciebie podejmowania decyzji, ba, w ogóle nie masz wtedy świadomości, że możesz mieć jakiś wybór i że to może być kwestia decyzji.


Pozwalaj codziennie ludziom wchodzić sobie na głowę - czy nie skończysz jako człowiek wykorzystany?

Uważaj, powtarzaj, i przywyknij do myślenia, że to znowu pech-  no to masz znowu pecha.

Możesz mieć nawyk szukania dziury w całym.

Możesz mieć nawyk szukania we wszystkim pozytywów.



Małe rzeczy przekładają się na wielkie.


I, na Boga, zatrzymujcie się przed torami kolejowymi!





P.S.: A czy możliwa jest zmiana nawyku? Niektórym się to udaje. Ale o tym już w innym poście.



17 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy filozoficzny wpis. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak dużo ma nawyków.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj mam i ja nawyki mam... niektóre są lepsze inne gorsze ale co mi pozostaje jak z nimi albo się pogodzisz albo nieco je osłąbić;p

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, małe rzeczy przekładają się na wielkie :)
    Piękny wpis, daje do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wpis, nawet czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak mała rzecz, może rzutować na całą resztę

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz zaczęłam się zastanawiać ile mam nawyków, o których nie mam pojęcia:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dopiero jest zagadka, warta rozwiązania :)

      Usuń
  6. Małe rzeczy przekładają się na wielkie - Prawda ;) Ciekawy post!

    OdpowiedzUsuń
  7. Very interesting thoughts. I likd your blog and I follow you. Would you follow back?
    Have a nice weekend,
    Christine

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger