10 lutego

10 lutego

Kraków: gdzie zjeść i wypić?



Wybór jest przeogromny.

Ja tutaj pokazuję tylko te miejsca, w których byliśmy z mężem goszcząc tym razem 5 dni w stolicy Małopolski.

Dużo zdjęć.





Zaznaczam, iż sponsorami tegoż posta jesteśmy my sami, co w praktyce wygląda tak: obsługa przynosi Ci rachunek, a Ty za niego płacisz :)

Wspomnijcie Kochani, iż ten maleńki fragment przewodnika po krakowskich lokalach, który mogę Wam tu zapodać kosztował nieco i nasze portfele, i żołądki, i wątroby ( a mnie zachodu z robieniem zdjęć zamiast od razu zająć się spożywką - dla Was żem te zdjęcia robiła!) ;)




BAR MLECZNY "Pod Temidą"


Pamiętam ten lokal chyba od początku dłuższego bywania w Krakowie, czyli od jakiegoś 2002 r. Tanio, szybko i smacznie, w samym centrum na Drodze Królewskiej, na ul. Grodzkiej, zawsze oblegany.

Chyba najlepsze placki z gulaszem, jakie jadaam, a równocześnie chyba najtańsze (2 x placki + 2 x zestaw surówek = 35 zeta) :



Kogo oczywiście interesuje '"ą-ę" i posiedzenie sobie przy stoliku dłużej, ten niech uda się gdzie indziej, "Pod Temidą" to typowy bar mleczny, a zresztą klienteli im nie brak.


W "ą-ę" to parę lat temu byliśmy U Wierzynka, ale nie będę się nad tym tu rozwodzić, bo nie dotyczy to tego wyjazdu. Teraz z przyjemnością chodziliśmy na w/w placki.



A na zupę (14 zeta), solankę konkretnie (zakochaliśmy się w tym smaku, i sami już ją gotujemy!) 




Chodziliśmy do restauracji Smak Ukraiński:



Kto lubi takie smaki i klimaty, ten będzie zadowolony. My lubimy, i rzeczywiście przypominały nam wizytę we Lwowie ( LWÓW - gdzie [dobrze] zjeść i wypić <klik> ).

Niestety tym razem akurat nie było tam naszego ulubionego ukraińskiego piwa Biała noc.


A jeśli już przy piwie jesteśmy..

Spróbowaliśmy piwa Piwojad lokalnego browaru rzemieślniczego (po ok. 12 zeta) :


...w lokalu STOLARNIA na ul. Stolarskiej...




..umeblowanego jak dla mnie w wydaniu nowoczesności z lat 60-tych (co piszę bez kpiny!)...


i pełnego studenckiej braci. Patrząc na nią miałam wrażenie, że jestem już tak stara, że  pamiętam w/w lata 60-te! A czy to było dawno gdy my sami byliśmy studentami? Te 19-14 lat temu???? ;) 


Kontynuując temat pod tytułem piwo na mieście, 2 x zestaw degustacyjny (15 zeta za jeden):


piw browaru w C.K. Browarze


Szczerze mówiąc ich smaki to jednak nic szczególnego, a samo miejsce choć ładnie zrobione i pełne ludzi, to jednak jakieś takie wyjałowione, nie w naszym klimacie. 


I wyczerpując temat piwo w lokalach: Tyskie 14 -dniowe z tanka (super smak, dużo lepszy niż tego sklepowego):



w restauracji Karczma Staropolska na Rynku:


Jak widać skorzystaliśmy z dobrodziejstwa ogrzewanego, przeszklonego ogródka piwnego, i przyjemność posiadania w/w widoku przy w/w piwie  kosztował 15 zeta za jedno piwo.




Jama Michalikowa 

Legendarny lokal na ul. Floriańskiej, o którym naczytałam się u Boya-Żeleńskiego na długo przed tym, jak moja noga pierwszy raz stanęła w Krakowie (co miało miejsce w 1999). Siedziba Zielonego Balonika, miejsce na mapie literatury i sztuki  Polski fin de siecle'u i początków XX w. Za każdym razem jak jestem w Krakowie muszę tam wejść, na kawę czy piwo, cokolwiek przy czym mogę tam trochę posiedzieć. Dla mnie to miejsce niezwykłe.
Wnętrze wygląda bardzo ciekawie, ale kiedy wiemy, na co patrzymy i obchodzi nas w/w - to dopiero jest atrakcja! Mi wyobraźnia zawsze pracuje tam na pełnych obrotach!  Ja w ślad za krakowską cyganerią przełomu wieków no i za Boyem trafiłam i tu, i do Bronowic, na miejsce "Wesela" opisanego przez Wyspiańskiego, i we Lwowie na Wzgórza Wuleckie, gdzie został rozstrzelany razem z profesorami Uniwersytetu Jana Kazimierza. Tylko do tak ważnego dla niego -  tłumacza Balzaka -  Paryża jeszcze nie dotarłam...   Kogo to interesuje, ten wie, o czym mowa, kto nie wie i jest ciekawy, może sobie to gdzieś sprawdzić. Na pewno możecie popatrzeć na poniższe zdjęcia.  Zdjęcia są jakie są, nie oddają w całości klimatu tego miejsca, ale innymi w tej chwili nie dysponuję.











Na Kazimierzu, w dawnej żydowskiej dzielnicy, na Placu Nowym, specyficznym miejscu (lokalsi, chore gołębie, pchli targ, przechodzący zagraniczni turyści i  młodziutcy chasydzi z pejsami), w charakterystycznym okrąglaku z 1900 r. :







znajduje się zagłębie słynnych krakowskich zapiekanek, z czego również korzystamy:






Na koniec iście magiczne miejsce.

Dziórawy Kocioł na ul. Grodzkiej, czyli coś dla fanów Harrego Pottera...


i ogólnie dla dzieci (nie ma alkoholu), ale wnętrza są ciekawe, nastrojowe i fotogeniczne,  to trzeba przyznać:







Kto tu bywa częściej, tego nie zdziwią takie zdjęcia:


Bo toaleta dużo mówi o danym lokalu.




Co prawda w tej bardziej nastrojowej sali trudno czytać kartę



Ale jest mocno klimatycznie, wymarzone miejsce dla zakochanych par z gimnazjum:







Jak Wam się podobają w/w miejsca?

Ktoś jest z Krakowa lub okolic? Znacie? bywacie?
Co polecacie teraz nie zapytam, bo w Krakowie bywam raz na parę lat i jak będziemy tam następnym razem to może nie być już tam niektórych lokali, które są w tej chwili.



12 komentarzy:

  1. W Michaliku też lubię posiedzieć, jak jestem w Krakowie. Te zapiekanki z Kazimierza są bardzo sławne na całym świecie i ile razy oglądam jakieś zagraniczne video o Krakowie to zawsze jedzą tam i starają się powiedzieć za-pe-kan-ka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest nas więcej :) zapiekanki są super, a "zapiekanka" mówię idealnie :)

      Usuń
  2. Świetnie oddałaś część gastronomiczną krakowa ;) Moim miejscem nr 1 jest gruzińskie chaczapuri w okolicach rynku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) kojarzę w/w chaczapuri, ale nie byliśmy [jeszcze] tam :)

      Usuń
    2. To musicie koniecznie się tam wybrać, bo to też moja ulubiona (póki co) restauracja w Krk:)

      Usuń
    3. następnym razem :) oby ten lokal jeszcze wtedy istniał! :)

      Usuń
  3. Ja mieszkam w Krakowie i znam tylko C.K browar :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam w kilku restauracjach i kawiarniach w Krakowie, ale z tych wymienionych przez ciebie trafiłam tylko do Kotła:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kocioł mega fotogeniczny, ale ja tam nie wrócę :)

      Usuń
  5. Ach Kraków... jak mnie dawno tam nie było!
    I powiem Ci, że zrobiłaś mi ochotę na te zapiekanki, byłam tam, jadłam, potwierdzam że są super. Tylko nie miałam pojęcia że są sławne :D

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger