18 lipca

18 lipca

Relacja z See Bloggers Łódź 2018

Dzień dobry witam u mnie po urlopowej przerwie i zapraszam na moją relację z See Bloggers
Brałam w nim udział po raz pierwszy więc nie posiadam porównania do edycji poprzednich.




Co?
See Bloggers Łódź to największe wydarzenie dla twórców internetowych w Polsce. W 2018 roku, na VI edycji festiwalu, gościliśmy ponad 2000 uczestników.
https://www.seebloggers.pl/


Gdzie?

W tym roku zmieniliśmy lokalizację i spotkaliśmy się w centrum Polski, w pięknej Łodzi. Wydarzenie odbyło się w nowoczesnym, klimatyzowanym i przestronnym EC1 Łódź - Miasto Kultury.

https://www.seebloggers.pl/

Dotychczas wydarzenie odbywało się w Gdyni. Jak dla mnie zmiana lokalizacji odbyła się na plus, gdyż do Łodzi mam o wiele bliżej (mniemam, iż tak samo jak wielu innych uczestników, bo jednak jest to centralna Polska), poza tym wiedziałam, że intensywne dwa dni wcale nie pozwoliłyby mi na jakieś szczególne korzystanie z obecności w nadmorskim mieście, które skądinąd bardzo lubię.
Co do Łodzi to zwiedzałam to miasto do bólu przez cały tydzień dziesięć lat temu, a kilka lat temu spędziłam Luksusowy weekend w łódzkiej manufakturze. Interesują mnie zabytki kultury materialnej i postindustrialnej, jestem wielką wielbicielką tak powieści jak i ekranizacji "Ziemi obiecanej" i do samej Łodzi mam stosunek ambiwalentny - jestem zafascynowana jej przeszłością, podziwiam jej zabytki, doceniam, że pofabryczne budynki i tereny zamienia się w nowe rzeczy służące nowym czasom - miejsce See Bloggers jest tego przykładem!



(Oświetlenie w pochmurne dni nie sprzyjało zdjęciom, są to też takie gabaryty, że porządne ich zdjęcie wymaga innego aparatu niż ten w komórce, dlatego ciekawych wyglądu tego miejsca odsyłam do profesjonalnych zdjęć w Internetach).



Chcę w Łodzi od czasu do czasu gościć, ale równocześnie nie da się ukryć, że po tylu latach od transformacji i upadku łódzkiego przemysłu miasto dotąd nie podźwignęło się z tego ciosu i zapewne w mniejszej lub większej mierze już zawsze tak zostanie. Pozwólcie, że kontynuowanie tej tematyki zostawię sobie - i Wam - na oddzielny wpis, tymczasem wracamy do tematu z nagłówka posta.

Kiedy?


23-24 czerwca 2018


Kto?

Ponad 2000 twórców internetowych i ponad 50 specjalistów - lista prelegentów była zacna i długa, a na niej prze-znane nazwiska, sami możecie to sprawdzić TUTAJ



Wydarzenie odbywało się równocześnie w kilku obszarach: prelekcje i wywiady na Scenie Głównej, na które nie obowiązywały zapisy, a także na Scenie Edukacyjnej i w Strefie Warsztatów Teoretycznych, na które trzeba było się zapisać.

Mi udało się zapisać na na trzy z pięciu, na które miałam chrapkę - przy czym wcale się nie guzdrałam, bo wyrobiłam się z tym w ciągu pierwszych dwóch minut od uruchomienia zapisów... 

Dość długo trzeba było czekać zanim pojawiła się Agenda całego wydarzenia, ale kiedy już się pojawiła, to za chwilę dostępna była również aplikacja See Bloggers i muszę przyznać, że to bardzo wygodna sprawa.


Chociaż oprócz aplikacji skorzystałam też z manualnej metody wytnij-wklej :)





Tematycznie strefy zajęć były podzielone na:

BEAUTY & PARENTING

FASHION & DESIGN &PHOTO

COOCKING

MOTO

można też było się wybrać na FOTOSPACER



Ja wzięłam udział w ciekawych warsztatach prowadzonych przez autorkę bloga SIMPLICITE i TradeTracker.com




Nie zawiodła też Natura Siberica, która przygotowała warsztaty wraz z Nature concept- Las w słoiku i zaserwowała nam informacje o marce plus własnoręczne zrobienie miniaturki rzeczonego lasu czyli własnego ekosystemu. to fascynujące, całkiem nowe dla mnie rzeczy! Nie szło mi to za wybitnie, ale zabawa była przednia i integrująca uczestniczki!






Natomiast warsztaty "Marka beauty w przyszłości" oceniam tak sobie - część teoretyczna była OK w 2/3 - bez rysu historycznego, na którym prelegentka wg mnie się po prostu wyłożyła i mogła się lepiej przygotować. Natomiast dowiedziawszy się, iż będziemy za chwilę odpowiadać przy tablicy - opuściłam salę idąc w ślady części słuchaczek. Trochę to było wg mnie za bardzo wydumane.



Na scenie głównej wysłuchałam wywiadu z Ulą Pedantulą




Ale prawdziwą wisienką na torcie był wywiad z Kasią Nosowską, która pokazała się jako osoba z wielkim dystansem do siebie, poczuciem humoru, charyzmą, dojrzałością. Wielkie brawa! koniecznie muszą przeczytać jej książkę!



Na zakończenie pierwszego dnia konferencji odbyła się też Gala #Hashtagi Roku, na której zostały wręczone owe nagrody oraz koncert Kasi Nosowskiej.


Strefa wystawców
W niej mieli swoje stoiska partnerzy wydarzenia i zajmowali halę chyba o powierzchni hektara :)





Ludzi - i stoisk - było tak dużo, działo się dużo i naraz, że na początku dostałam jakiegoś oszołomienia, i zajęło mi z 15 minut zanim się przystosowałam do okoliczności :) W międzyczasie po zrobieniu zdjęć kosmetyków zorientowałam się, że zamiast mojego nowiuśkiego telefonu do kieszeni spodni schowałam... muszelkę z kompozycji zdjęcia, a telefon... no własnie, gdzie on jest?!! 



Mało nie dostałam zawału, całe szczęście, że jeszcze tkwiłam w panice w tym samym miejscu i akurat zadzwonił mój mąż - no tak, telefon był tam, gdzie powinnam była odłożyć rzeczoną muszelkę, czyli dzwonił walnięty do szuflady z akcesoriami do zdjęć, skąd go wygrzebałam. Istny kociokwik. Po takim chrzcie bojowym już się całkowicie ogarnęłam :)










Mnie najbardziej interesowały stoiska beauty gdzie można było porozmawiać z wystawcami, zasięgnąć języka, posłuchać o nowościach, a także dostać upominek w zamian za fotkę - nie sprawiało mi to większych problemów, albowiem kosmetyki są bardzo spójne z tematyką mojego bloga. Inne questy i konkursy darowywałam sobie, a od propozycji wzięcia udziału w takim konkursie organizowanym przez któregoś z pożyczkodawców wprost uciekłam od hostessy:)









Przyznajcie, że jest mega azjatycko!



Na stoisku Oillan pani zbadała mi skórę i stwierdziła, że jest ona mocno naczynkowa...




Na szczególne wyróżnienie wg mnie zasługują stoiska







INFLUENCE ME z kwietną ścianką


i fontanną czekoladowo-różową



bon prix ze swoją huśtawką (ja ze swoją wagą bałam się na niej usiąść :)





Wiem, że niektórzy narzekali, że za dużo ludzi, ale mi to w ogóle nie przeszkadzało, wprost było dla mnie pozytywne, albowiem byłam sama, w sensie wybrałam się tam bez żadnego "swojego" towarzystwa, jakiegoś towarzyskiego zaplecza, a w tym całym tłumie czułam się komfortowo i w ogóle nie odczułam, że o jaka mała Asia samiutka nie ma do kogo buzi otworzyć :)

Aprowizacja
Na piętrze znajdowała się sala, w której można było się pożywić przekąskami, więc wymier z głodu czy odwodnienia nikomu nie groził



  a przed budynkiem znajdowało się kilka foodtrucków, gdzie można było kupić jedzenie, 



z których jednak nie skorzystałam. 
Ogólnie teren wokół budynku choć czekały na nim leżaki był niewykorzystany z powodu fatalnej pogody i deszczu.




Sprawy około seebloggerskie

Nocleg

Nocowaliśmy w Grand Hotelu - miejscu z ponad 120-letnią historią, w tym również bardzo filmową - mieszkali w nim ludzie związani z kinem, hotel zagrał też w niejednym filmie.  Po pierwszym dniu konferencji wracałam jego korytarzami na bosaka - niech to zaświadczy o tym, jak intensywnie spędziłam ten dzień! 



Miejsce to czeka na remont - a będzie on nie lada przedsięwzięciem, bo to ogrom!- obecnie czasy świetności ma za sobą, ale znajduje się w samym sercu Łodzi no i ma nie lada historię. Obfotografowałam je jak mogłam i być może pokażę Wam w oddzielnym wpisie. Nie widziałam tam nikogo, kogo kojarzyłabym z konferencji. Czy ktoś z Was tam nocował?



Wieczorem w miasto

Sobotni wieczór spędziliśmy w OFF PIOTRKOWSKA - byłam bardzo ciekawa tego miejsca, i rzeczywiście, jest specyficzne, to hybryda przeróżnych miejsc - je również chciałabym je pokazać w oddzielnym wpisie. Chociaż żeby dobrze je poznać nawet mi - najszybszej kobiecie świata :) potrzebne byłyby ze dwa wieczory, i to dłuższe niż ten nasz jeden sobotni pomiędzy dwoma intensywnymi dniami konferencji.




Łódź

Zobaczyliśmy w końcu wyremontowany Dworzec Łódź Fabryczna - wielką i pustą, trochę kosmiczną przestrzeń, wpadliśmy do Manufaktury na jedzenie i małe szybkie zakupy, a także odbyliśmy nocny spacer Piotrkowską.
  
Zapraszam Was też ma moją  RELACJĘ Z SEE BLOGGERS NA IG, do której dodawałam wszystko jeszcze na gorąco


A co przywiozłam oprócz doświadczeń, wrażeń, wspomnień zdjęć i tej relacji


pokażę Wam w kolejnym poście :)

Na zakończenie chciałabym wyrazić podziw dla Organizatorów za zorganizowanie tak wielkiego i licznego w ludzi i wydarzenia przedsięwzięcia i podziękować Im oraz Partnerom konferencji za te dwa intensywne dni!

10 komentarzy:

  1. dobrze że telefon się znalazł ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie tam impreza nie porywa ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężko było się tam dostać? Super wpis, też chciałbym wpaść za rok :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm no nie wiem ile osób próbowało, a się nie dostało... :)

      Usuń
  4. Mnie również to wydarzenie nie grzeje, nie ziębi i po raz kolejny nie pojechałam. Wg mnie nie żałuje, nie oszukujmy się, zarówno blogowigilia co i see blogers to parada próżności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na tej zasadzie wszelka działalność internetowa jest już próżnością, pokazujesz siebie, kawałki Twojego życia, wystawiasz się na widok publiczny, i nie oszukujmy się, każdy twórca internetowy chce mieć jak najwyższe statystyki, jak największe zasięgi, bo skoro już się pokazuje, to czemu nie jak największej liczbie ludzi, a więc jak najbardziej się pokazywać, a można przecież żyć robiąc sobie coś w skrytości i przed widokiem innych - są tacy, co powiedzą, że już sam blog, vlog, IG to próżność. Na takich imprezach chcą się pokazać- twórcy, partnerzy, organizatorzy, patroni medialni itp. Trudno mieć o to pretensję, na tym m.in. to polega. Na See Bloggers jak wszędzie na takich imprezach kto chciał to się wyginał (dosłownie) po fanty i zrobienie szumu wokół siebie, ale nikt tego nie musiał robić.

      Usuń
    2. Dlatego ja nie jezdze na see blogers, poniewaz wystarczy mi patrzenia na zdjecia typu „a oto moje zdobycze z wydarzenia”.
      Tak samo jest jak sie jedzie chociazby samemu. Znam pare osob, ktore nie sa bardzo otwartmi ludzmi na nowe przyjaznie a mimo to probowaly zagadac do stalych wyjadaczy tego wydarzenia co oczywiscie nioslo sie z przykladem:
      - a ty z jakiego bloga jestes?
      - z xxxx (malo znanego)
      - aha ok nie znam (tu nastepuje odwrocenie sie dupa i odejscie bo po co rozmawiac z kims takim).

      Osobiscie tego nie doswiadczylam aczkolwiek na innym evencie nie raz widzialam tez takie sytuacje. Wiec moze samo prowadzenie bloga czy vloga jest prozne ale zachowania niektorych osob z sieci tak.
      Jak mawia sie brzydko: „wyzej sraja niz dupy maja”. ✌🏻

      Usuń
    3. no "otwartość" większość osób jest jednak mocno deklaratywna.. chyba, że na własną grupę... tu przyznam Ci rację, ale wydaje mi się, że to temat na oddzielnego posta... ja już nie zawracam sobie głowy zagadywaniem. Jestem z natury osobą nieśmiałą, i wiem już, że nie warto na siłę z ta moją nieśmiałością walczyć. Choć z innymi jest tak, że siadasz przypadkowo przy nich i zaczynasz po prostu sympatyczną pogawędkę, tak to naturalnie wychodzi jak i w innych sytuacjach życiowych, bez spinki i wysiłku, i właśnie jakiegoś pokonywania własnej nieśmiałości w imię nie wiadomo czego. Jak dotąd zawsze jechałam sama na tego rodzaju wydarzenia, i nie narzekam na to, nie mam potrzeby na się podpinać się pod jakieś towarzystwa. Na tej imprezie wieczorem wolałam iść z mężem w miasto niż na galę :) Ale każdy może robić co i jak chce po swojemu, i to mi się podoba. Być może przez to nie zostanę "gwiazdą", ale nie rozpaczam z tego powodu. Nie jestem i raczej nie zostanę zawodowym freelancerem, influencerem, czy innym -erem. Robię to, co lubię.

      Usuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger