17 lutego

17 lutego

Wycieczkowo, urlopowo,zdjęciowo: KRAKÓW

Fotorelacja - multum zdjęć! - ze styczniowego  pięciodniowego pobytu w stolicy Małopolski.






Po prostu popatrzcie, na co ja patrzyłam - nie mam zamiaru podawać tu żadnych przewodnikowych wiadomości na temat tego, na co patrzymy, bo opisując w ten sposób już tylko te miejsca, w których tym razem gościliśmy chyba dostałabym obłędu.

Nie mówiąc w ogóle o ogromie tego, co w ogóle warto i trzeba zobaczyć w Krakowie, albowiem my zwiedzamy to miasto od roku 2003, a musicie wiedzieć, że nasze zwiedzanie przypomina często istny turystyczno-miejski survival... 
Jego niektóre przygody z różnych miejsc na mapie Polski opiszę Wam może w oddzielnym poście - myślę, że dla takich obrazków  i ich utrwalenia warto bym wysiliła pamięć, bowiem zwiedzamy kraj ojczysty już od ładnych paru lat.

Poniżej zestaw zdjęć (ze wszystkich ok. siedmiuset..!), które zrobiłam tym razem goszcząc w Krakowie. A pomyślcie, iż nie mam aparatu zdatnego do robienia zdjęć w nocy - tylko dzięki temu nie przywiozłam tych zdjęć w ilości ok. 1700... Zdjęcia pokazuję zgrupowane wg fotografowanej lokalizacji, a nie chronologicznie jak je robiłam, bo w niektórych miejscówkach bywaliśmy codziennie i zawsze przy tej okazji cykałam fotki. Zwróćcie uwagę na to, że niektóre wyglądają jak przepuszczone przez jakiś filtr - i rzeczywiście, był to filtr, ale ... ze smogu.

Są to zdjęcia tylko z tego pobytu w Krakowie, ale nie ze wszystkich miejsc, w których teraz byliśmy, bo np.: we wszystkich  wnętrzach na Wawelu jest zakaz fotografowania,  a znana z "Listy Schindlera" kamienica na Kazimierzu (którą obfotografowałam dokładnie lat temu z osiem) jest teraz w remoncie, zasłonięta, tak samo jak  krużganki na dziedzińcu Zamku.


Pierwszy raz pokazuję tu Kraków, więc  po drodze między zdjęciami traficie przy tej okazji na trochę prywaty, i będzie chwilami sentymentalnie.




Zdjęcia z dwóch wyjazdowych wycieczek towarzyszących temu pobytowi pokazałam w postach:







a lokale, w których tym razem byliśmy w poście







Tymczasem już nie przedłużając, zapraszam na oglądanie styczniowego Krakowa wraz ze mną:



Planty w śniegu


Widziałam je już zimą, ale teraz pierwszy raz w śniegu:




Wawelskie Wzgórze

Tym razem nocowaliśmy tak blisko tego najlepszego adresu w mieście, jak to tylko możliwe. Podaję odległość w metrach: 0 (słownie: zero). 

Jakże daleką przeszliśmy drogę od naszego pierwszego noclegu w Krakowie: wakacyjny tydzień w akademiku w Nowej Hucie - jeszcze zanim Nowa Huta zaczęła być modna, a Sławomir Shuty napisał swój "Zwał", i zaczęto organizować wycieczki po tej części Krakowa,  za to dokładnie w tym samym czasie, gdy odrąbano tam komuś głowę w parku.




Wawel widziany z Mostu Grunwaldzkiego

Z tej perspektywy zobaczyłam go pierwszy raz w życiu, we wrześniu 1997 r. 
Od tamtej pory wracam do Krakowa.
A za każdym razem muszę wejść na Wawelskie Wzgórze, do Katedry i jej podziemi. 
Wtedy do Katedry nie mogłam wejść, nie było czasu, bo zatrzymaliśmy w Krakowie autokarem tylko na krótki postój w drodze na wycieczkę szkolną do Szczawnicy.






Dwa poniższe zdjęcia w w/w filtrze ze smogu...




...bo:







Księżyc nad Wawelem



Wisła widziana z Wawelu






Wawelski Smok...


a tuż nad nim...

Krakowski smog





Styczniowy wschód słońca nad Krakowem
widziany z Wawelskiego Wzgórza


Chyba najpiękniejszy wschód słońca, jaki widziałam. 
Piękniejszy nawet, niż letni wschód słońca nad morzem! Zdecydowanie ciekawszy, bogatszy w kolory i efekty! Jestem wielbicielką zachodów i wschodów słońca, ale fotografuję zazwyczaj tylko zachody, które łatwiej "złapać", a tu "przy okazji" trafił się nam taki spektakl: co za feeria barw, i jakie światło! Daję tu całą garść zdjęć, bo po pierwsze wszystko to się wciąż zmieniało, a po drugie nie dało się objąć w jednym kadrze tego, co wszystko naraz było widoczne gołym okiem.




















Kazimierz

Ulica Szeroka wyglądała niestety jak parking, całkiem zastawiona samochodami i przez to mało fotogeniczna:









i oczywiście przesławne zapiekanki na Placu Nowym


które pokazywałam w poście Kraków: gdzie zjeść i wypić? <klik>




Muzeum Inżynierii Miejskiej
wystawy stałe i czasowa



oraz

Galeria Figur Stalowych 



Zachód słońca po drodze






Krakowski Rynek


Fokus w obwarzanku...









...w filtrze ze smogu...



...i po zmroku...





ZACZAROWANA DOROŻKA

ZACZAROWANY DOROŻKARZ

ZACZAROWANY KOŃ






Dzielnica uniwersytecka

Mogła być moja.
Moim marzeniem gdzieś od połowy liceum było studiowanie w Krakowie. Złożyłam papiery, pojechałam na egzaminy i.. je zdałam. Dostałam się na studia dzienne na Uniwersytecie Jagiellońskim, popłakałam się ze szczęścia jak przyszło mi pocztą (takie czasy!) zawiadomienie o tym.
Po czym -  pojechałam na egzaminy do Warszawy.  Zdałam je, dostałam się na studia dzienne na Uniwersytet Warszawski. I...wybrałam Warszawę. 


Collegium Maius





Collegium Novum





Ulica Retoryka

Ciekawa ulica, jej nazwa, budynki i sentencje na nich.




"Długo myśl- prędko czyń."



"Ars longa, vita brevis."

"Festina lente."



na Kamienicy pod Śpiewającą Żabą





Maszkaron przed Pałacem Hutten-Czapskich





Międzynarodowe Centrum Kultury 
wystawa 
Lwów 24 czerwca 1937
Miasto 
Architektura
Modernizm


a w kamienicy obok...



WYSTAWA SZTUKI EROTYCZNEJ

Zdjęć tu nie pokażę, żeby nie było, że szerzę pornografię i nieobyczajność, natomiast żadna to sztuka, tylko miejsce na wygłupy i zdjęcia dla jaj - które, zupełnie jak ich towarzysz oraz narządy damskie występują tam bardzo licznie:)




A na koniec, za tym murem miejsce już nie tyle chylące się ku upadkowi niestety, ale obawiam się, iż przed całkowitym zanikiem - cóż za niepowetowana strata! - powód, dla którego w ogóle, całe lata temu, zainteresowałam się Krakowem: Kossakówka, dom Juliusza i Wojciecha Kossaków i ich rodzin - mając lat z 11-ście pierwszy raz przeczytałam książkę "Maria i Magdalena" autorstwa Magdaleny Samozwaniec - córki Wojciecha Kossaka. Zobaczyłam to miejsce i życie Krakowa jeszcze XIX w. jej oczami i stwierdziłam, że kiedyś muszę tu trafić. Kiedy pierwszy raz tu dotarłam - w czerwcu 199 r. miejsce to wyglądało niewiele lepiej, ale było jeszcze zamieszkane, przez jak sądzę lokatorów mieszkań komunalnych... spóźniłam się o jakieś 90 lat.




A w międzyczasie przeczytałam również "Reflektorem w mrok" Boya-Żeleńskiego, starszego od Samozwaniec o pokolenie, i jeszcze z innej perspektywy zobaczyłam Kraków  tamtych czasów i poznałam jego znanych mieszkańców z innych - jakże ciekawszych! - stron, niż te zapodawane na  szkolnych lekcjach...




I jak tu nie wracać do Krakowa..?

21 komentarzy:

  1. w Krakowie byłam już kilkanaście razy, jak nie więcej... I nie byłam w tylu miejscach! Muszę się trochę zagłębić w to miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Kraków, jednak strasznie denerwuje mnie powietrze.. Swoją drogą u mnie w mieście jest nie lepsze, ale w Krk często jest smog, który zasłania widoki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wróciłam z zawalonymi zatokami, bo mam alergie a zima i smog w tym nie pomagaja...

      Usuń
  3. No ja jestem codziennie na moście Grunwaldzkim :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia i sam Kraków :) Byłam tam jeszcze przed maturą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz byłam w Krakowie kilka lat temu kilka dni przed Świętami. Od razu pokochałam to miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kraków ma swój urok:) Mieszkam w nim, ale powiem Ci, że nie odwiedziłam tych wszystkich miejsc co pokazałaś na fotkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest być turysta :) ja odwiedzilam duuuzo wiecej miejsc tam, niz na tych tu fotkach :)

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia! Kraków to naprawdę urocze miasto, byłam dwa lata temu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kraków mój kochany ;) A zdjęcie Plant w śniegu rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia. Sama nigdy chyba w Krakowie nie byłam, ale muszę to kiedyś nadrobić. W ogóle mało co opuszczam swoje miasto, a jest tyle pięknych miejsc do zobaczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Koniecznie! A Wrocław zwiedzalismy 11 lat temu, może trzeba to powtórzyć :)

      Usuń
  10. Moje miasto rodzinne! A ja tak dawno w nim nie byłam...

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger