20 maja

20 maja

KWARANTANNA, KWARANTANNA I PO... CO NAM GROZIŁO NA NARODOWEJ KWARANTANNIE



Na wstępie chcę powiedzieć, że obecne rozprężenie i hurra nastroje, że już - z dnia na dzień - wszystko się całkiem odwróciło i wróciło do normy wg mnie jest błędem. Bardzo mnie dziwi, że ci sami ludzie, którzy niedawno bali się, że umrą, dziś boją się, że w wakacje nie pojadą na urlop za granicę, tak jak planowali od zeszłego roku. Czyli tak jakby nigdy nic, i po drodze od zeszłych wakacji nic szczególnego i wcześniej niespotykanego się nie zdarzyło... Równocześnie pokuszę się tu o pewne podsumowanie okresu kwarantanny, gdyż wszyscy się chyba zgodzimy, że ten okres - surowych restrykcji i zamknięcia w domach -  na dzień dzisiejszy już minął.


A co nam groziło w czasie naszej kwarantanny/ izolacji społecznej/zamknięcia?

(Oprócz popadnięcia w obłęd od słuchania i śledzenia newsów?)



1.CIĄGŁE TOWARZYSTWO DOMOWNIKÓW


Oczywiste. A jednak do tej pory niespotykane. Nie do pozazdroszczenia nie tylko dla tych, których bliscy mają niebieską kartę lub których agresja itp. jest ukrywana przed światem zewnętrznym w czterech ścianach (jak głosiła stara wyszywana maksyma wisząca w kuchniach: "Nie mów nikomu co się dzieje w domu."). Ale również dla tych, którym udawało się w domach jakoś mijać, nie wchodzić sobie w drogę, uciekać do innych miejsc i ludzi.


2.ODKRYCIE, ŻE W MIESZKANIU NA STANIE POSIADA SIĘ DZIECI

Niebywałe. Po zamknięciu przedszkoli i szkół miało się wrażenie, że niektórzy co dopiero odkryli, iż mają na stanie dzieci. Własne. I to nie bobasy, których jeszcze miesiąc czy nawet rok temu nie mieli. Tylko, że mają takiego 12-latka. I teraz trzeba coś z nim robić, nie wystarczy tylko wozić go do szkoły i na zajęcia dodatkowe od godziny 8-mej do 20-tej i od innych wymagać niekończących się sukcesów  i postępów latorośli. O wow.


 Z dziećmi, nawet jeśli okazało się to jednak wcale nie fajne, rozwodów się nie bierze. Ale z małżonkiem



3.ROZWÓD/ROZPAD NIESFORMALIZOWANYCH ZWIĄZKÓW

Patrz wyżej. Nagle, i to po latach wspólnego (tak się zdawało) życia może się okazać, że partner jest nie do zniesienia. I tyle.



4.Jakieś takie ogólne ROZMEMŁANIE:


A. NIEPOŚCIELENIE ŁÓŻKA
Wiele porad na czas kwarantanny zaczynało się od: "pościel łóżko". A co jeśli ktoś nigdy nie ściele? Chodziło oczywiście o taką ogólną myśl, by ogarniać się i nie porosnąć mchem po prostu.


B.CHODZENIE CAŁY DZIEŃ W PIŻAMIE
"Bo po co się ubierać" - tak zaczynają się również depresje i ogólny nihilizm. Po prostu pewnych rzeczy (patrz: punkt A) nie należy kwestionować i tyle.


C.FIZYCZNY BEZRUCH I TYCIE

Heroizm przeciętnego Kowalskiego w wydaniu  2020 - siedzenie w chałupie na dupie przed telewizorem i pogryzanie przekąsek -  mógł tak zaskutkować. Również wszyscy ci, którzy na co dzień szukali wymówek do uprawiania sportu lub robili to tylko na pokaz ("Dla towarzystwa Cygan dał się powiesić" - w tym wypadku biegać lub chodzić na siłownię ) też mogli już przestać szukać wymówek lub ćwiczyć w domowym zaciszu.


6.ODKRYCIE, JAK WAŻNE SĄ DLA NAS KONTAKTY Z INNYMI LUDŹMI


A.POZYTYWNE


Człowiek istota społeczna, mamy bliskich, znajomych, czujemy więź z ludźmi, itp., itd,. etc., o jak nam brakuje osobistego z nimi kontaktu. Może ktoś o tym nie wiedział.


B.NEGATYWNE

Zostaliśmy odcięci od pewnych ludzi lub sami się czasowo odcieliśmy z powodów od nas niezależnych, typu pandemia, i nagle się okazuje bach!- baba z wozu koniom lżej. Gdyby nie pandemia być może nigdy byśmy tego nie odkryli zaczynając od założeń, np. że ktoś nam szkodzi, a teraz od razu zaczęliśmy od - wymuszonego - działania: odcięcia się. I dokonaliśmy takiego odkrycia. 
Czyli to też jest to jakiś pozytyw, choć przykry. Hmmm, przykry pozytyw. Tym bardziej, że raczej nie będzie to dotyczyć np. nielubianej koleżanki z pracy, bo to nie byłoby żadne odkrycie... Cóż:
"Gorzkie prawdy z trudem się połyka - ale za to później zdrowo się odbijają.zdrowo się odbijają."
Magdalena Samozwaniec




7.ODKRYCIE, ŻE MAMY ZA DUŻO ....

Ciuchów, kosmetyków, butów...
Różnego rodzaju mienia.



8.ODKRYCIE, ŻE DBAMY O SIEBIE WCALE NIE DLA SIEBIE
Ani dla domowników, skoro z powodu zamknięcia nie chce nam się golić nóg albo myć głowy tak często jak trzeba. To dla kogo tak się rychtujemy na co dzień? Dla koleżanek/kolegów z działu? Jeeenyy...



9.OKRYCIE,  KTÓRE ZMARTWIŁO BY DARWINA - IŻ NIE POSIADA SIĘ ZDOLNOŚCI ZAADAPTOWANIA DO NOWEJ, DZIWNEJ, ZASKAKUJĄCEJ - CO TAM ZASKAKUJĄCEJ, SZOKUJĄCEJ - SYTUACJI  I PO PROSTU SIEDZENIA NA DUPIE I ZAJĘCIA SIĘ SOBĄ NIE ROBIĄC PRZY TEJ OKAZJI Z SIEBIE MĘCZENNIKA

Co wg mnie jest dowodem na to, iż niektórych dosłownie wieczna gonitwa, masa dodatkowych zajęć, pasji, hobby, znajomości, kontaktów, aktywności itp. jest nie tyle wyrazem ich energii, szerokiego spektrum zainteresowań, a nawet nie po prostu nadpobudliwości psycho-ruchowej co de facto braku pomysłu na siebie, bezrefleksyjnym kopiowaniem innych, kompulsywną potrzebą zasypania czymś wewnętrznej pustki i przy okazji popisania się przed innymi. 

4 komentarze:

  1. Szczerze to chyba umarlabym, jakbym musiala w domu siedziec. Na szczescie zarowno w tym kraju gdzie mieszkam nie bylo i nie ma takiego obowiazku a dodatkowo poblize lasu koilo moje nerwy ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście mieszkam sama z kotami i z dala od tv. Pierwsze dni byłam trochę przerażona, z czasem już coraz mniej. Wychodziłam może mniej, ale wychodziłam, bez świeżego powietrza nie potrafię żyć. Odwiedzałam się z sąsiadkami bez masek, mimo że jednej z nich mąż jeździ tirem do Niemiec. Rękawiczki odłożyłam do sprzątania w domu, i tak często myję ręce. Maski poszły w kąt po tym jak zrobiło mi się słabo i zsiniałam. Życia ryzykować dla innych nie będę, sorry. Jak się malowałam i stroiłam, tak robię to nadal, dla siebie, nawet się perfumowałam, a kto mi zabroni :D Nazywam się Kowalska, ale to nazwisko jakoś do mnie nie pasuje :D

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, ludzie potrafią się przystosowywać do wielu rzeczy (biedny Darwin ;-)), a co do reszty to sama zauważyłam, że mam za dużo i sukcesywnie się pozbywam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kwarantanna ma plusy i minusy u mnie na przykład przyczyniła się do diety, w pracy nie mogłam zadbać o częste posiłki i picie wody a w domu nayczłam się tego nawyku, ale faktycznie to siedzenie w domu dawało w kośc :/

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger