24 kwietnia

24 kwietnia

WYKAŃCZANIE I URZĄDZANIE MIESZKANIA: PUŁAPKA DOBRYCH RAD I JAK JEJ UNIKNĄĆ

Zapraszam na kolejny wpis z serii WYKAŃCZANIE MIESZKANIA



PŁATNE RADY I ICH USŁUGI


TRZEBA WIEDZIEĆ KOGO PYTAĆ

Chcąc dobrze zwracamy się się fachowców. Słono płacimy za ich usługi, które polegają czasem tylko na radach, a czasem  na doradzaniu niejako przy okazji. Oczywiste.


O fachowcach już pisałam:


JAK WYKOŃCZYĆ MIESZKANIE W 6 TYGODNI: JAK I GDZIE SZUKAĆ FACHOWCÓW ORAZ CZEGO UNIKAĆ

WYKAŃCZANIE MIESZKANIA: SPECJALIŚCI, FACHOWCY CZYLI GDZIE CZYHAJĄ PUŁAPKI CZ. 2



W tym miejscu a propos rad fachowców chcę powiedzieć tylko jedno: wszystko należy konsultować z osobą/ekipą, która nam to mieszkanie wykańczać będzie. Taki fachowiec bez problemu powie nam ile trzeba i czego trzeba - w sensie materiałów, bo po prostu w tym siedzi i w tym robi. 

  • W odróżnieniu od wielu  architektów wnętrz - ku memu zdziwieniu osoby mianujące się architektami wnętrz i oferujące takowe usługi miewają zero pojęcia o wymaganiach tej roboty i praktyczności swoich rozwiązań... Groza.

  • W odróżnieniu od pracowników sklepów  z materiałami budowlanymi, z wyposażeniami łazienki itp. - kolejna groza, po wystrajaczach wnętrz, na której można się strasznie wyłożyć. Ja zdałam sobie z tego sprawę już po fakcie: otóż podczas wykańczania naszej łazienki, już po obsadzeniu kabiny prysznicowej odbyłam rozmowę z panem fachowcem:

"- Ta kabina na pewno kosztowała więcej niż tysiąc...?
- No tak, prawie dwa.
- I tak Pani dobrze Pani trafiła...  Obsadzałem teraz kabinę u takiego pana, kupił z grubego szkła, kosztowała 5 tysięcy...  I podcieka dołem... nic nie da się zrobić [bo coś tam coś tam, wyjaśnił mi o co chodzi] ... jakbym był z nim w sklepie to bym mu doradził.."

Trafiłam! Fartem! Fartem wydaliśmy dwa tysie..! Teraz już wiem, że do i takich zakupów należy radzić się, tak jak już to tu napisałam, fachowców od wykańczania mieszkania. A mogło źle, bo rzecz zależała tylko od pracowników sklepu... A im zależy tylko na tym by jak najszybciej opchnąć jak najdroższe rzeczy. Groza!

Tyle o ludziach, którzy doradzają nam za pieniądze.





BEZPŁATNE RADY

Amatorskie, hobbystyczne, rady z dobrego serca, rady, o które prosicie, i o które nie prosicie.
I tu zaczyna się jazda.


TRZEBA WIEDZIEĆ KOGO PYTAĆ

Powtarzam się? To może w tym wypadku jeszcze doprecyzuję:

TRZEBA WIEDZIEĆ KOGO PYTAĆ. I PO CO.

Nie pytaj każdego, nie pytaj wszystkich

Chyba nie będziesz zaczepiać na ulicy przypadkowych przechodniów z pytaniem o sprawy dotyczące wykańczania Twojego mieszkania ?
Niech zgadnę: nie będziesz też pytać o to Pana Ziutka, jeszcze do niedawna wystającego pod sklepem z kolegami i tzw. winem owocowym za  siedem zeta?
Dobrze robisz!
Pytanie po co w ogóle chcesz pytać ludzi tylko dlatego, że np. widujesz ich codziennie, albo np. lubisz, i nawet tych, z których zdaniem się liczysz, ale oni w ogóle się na tym nie znają, nie interesowali się wcześniej itp.?
Po co Cię interesuje jaki pomysł na Twoje mieszkanie mają kotlety schabowe?  Niech to zobrazuje ten oto krótki dialog z serialu Czarna Żmija:
" To Twoja mamusia twierdzi, że problem niskiego stropu rozwiązuje się przez obcięcie głowy. 
- Ale ja kocham moją mamusię. 
 "- Ja kocham kotlety schabowe, a nie pytam ich o zdanie."
Pytanie po co Ci pomysły innych na Twoje mieszkanie?


Jak napisał Baltasar Gracian:
"By żyć potrzebujesz rozumu: albo własnego, albo pożyczonego."

Wg mnie wynika z tego m.in to, iż jedną z oznak mądrości jest słuchanie mądrych rad - w tym wypadku cóż, jeśli się posłucha głupich rad to do kogo można mieć potem pretensje? 



Są też ludzie, którzy będą nam udzielać rad, chociaż wcale o nie nie prosimy.
W tym wypadku pozostaje nam liczyć na własny rozum.
Obyśmy go mieli!
I wiedzieli czego chcemy, a czego na pewno nie chcemy.





W naszym przypadku o rady nie prosiliśmy, ale i nikt nas nimi nie usiłował raczyć.
Natomiast w luźnej rozmowie wyszło tak, że posłuchałam dwóch rad: jedna dotyczyła zdecydowania się na prysznic ("Nie robicie się młodsi. I znowu wszędzie będzie pozalewane"), a nie na wannę (zresztą na tym zależało też mojemu mężowi), a druga zdecydowania się na zakup zmywarki ("To teraz standardowe wyposażenie".). 
Nie trzeba było mnie długo - właściwie w ogóle, bo nikt nie napierał - przekonywać, posłuchałam właściwie od razu, i nie żałuję. Powiem więcej: jestem z tego bardzo zadowolona.



W sytuacji wykańczania mieszkania i wydawania wiążących się z tym kwot jest dla mnie niewyobrażalne, że potem może być "ktoś mnie namówił, a teraz żałuję."



Życzę dobrych decyzji w tych kwestiach!



Zobacz także:

4 komentarze:

  1. Slyszalam ze wykanczanie mieszkania moze wykonczyc i wlascicieli ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. My zawsze wszystko robimy sami. Wkanczamy urzadzamy. Nieraz mnie kusi czyjąś wizja może kiedyś się zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  3. wppis mi się może przyda w niedługim czasie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie grozi mi ustrajanie własnego mieszkania jeszcze długo. ;) Ale wyobrażam sobie jakie to musi być stresujące. :(

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger