poniedziałek, 4 grudnia 2017

Listopad w zdjęciach

Listopad: jeden z dotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku(Julian Tuwim).

Listopad: zbiór poniedziałków z całego roku.

Czyżby zaiste?


A jaki był ten miniony?

Od razu Wam powiem, iż nie był on żadnym wrzodem, ani zbiorem samych poniedziałków!




Oto subiektywny wybór fotek, które zilustrować mają mój zeszły miesiąc:



Zaczął się oczywiście, jak każdy miesiąc, dniem pierwszym, czyli jak nakazuje logika
1 listopada:




Skłaniającym do pewnego rodzaju przemyśleń, których niewielką część zawarłam w napisanych wcześniej postach:


ZDJĘCIOWOWO pourlopowo. LWÓW: CMENTARZ ŁYCZAKOWSKI i CMENTARZ ORLĄT LWOWSKICH <klik>


Film OSTATNIA RODZINA <klik>


Książkowo: TRAKTAT O ŁUSKANIU FASOLI <klik>


KSIĄŻKOWO I FILMOWO: MOTYW POWROTU DO DOMU <klik>






W początkach miesiąca byłam na niedzielnej wycieczce po okolicznym Mazowszu:


Sobienie Jeziory:





Mariańskie Porzecze:
- kościół, którego wnętrza nie raz wystąpiły w filmach, w tym momencie przychodzą mi do głowy dwa: "Sztuka kochania" i "Boża podszewka":



i podziwiałam listopadowy zachód słońca nad Wisłą ( w rzeczywistości o wiele ładniejszy niż tutaj):




Byłam na spotkaniu z Piotrem Strzeżyszem, który opowiadał o swojej ostatniej, 17-miesięcznej podróży rowerem przez obie Ameryki:




Było to już drugie, jakże interesujące spotkanie z tym podróżnikiem i autorem, na którym miałam okazję być.


Sięgnęłam w końcu po jego  książki, w tym "Sen powrotu", którą już przeczytałam, i o której jeszcze tu Wam napiszę, bo nie sposób mi zbyć ją milczeniem:




Co do podróży - dostałam prezenty z wycieczki siostry do Pragi:




Miałam okazje obserwować życie akwariowe będąc w odwiedzinach, i widziałam jakąś niewydarzoną, bo z wytrzeszczem, złotą rybkę:


Może dziwi się, jakie życzenia mają do niej ludziska, że tak wybałusza gały??? I czy kopara oraz płetwy jej nie opadły..?



Zaliczony został pierwszy w tym roku śnieg, który od dawna witam bez entuzjazmu, bo nie lubię zimy:





Przeważały pochmurne dni bez słońca - w końcu to szarugi jesienne i noce listopadowe brzydkie jak noce listopadowe, ale czasem trafiło się słoneczko, i wtedy było bardzo ładne, z rana:






oraz o zachodzie:







Złapałam fazę na olejek lawendowy podgrzewany wieczorami w kominku-imbryczku (uwielbiam go!):



Skorzystałam z czarnego piątku kupując na stronie Golden Rose



to:



Tak w telegraficzno-zdjeciowym, wybiórczym skrócie wyglądał mój listopad.



A kto chce być u mnie na bieżąco, tego zapraszam na





Udanego grudnia Kochani!


16 komentarzy:

  1. Swietnie, mieliście śnieg. Moj syn czeka na śnieg ale tu to bez szans ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, mamy i teraz: jest zimno, ciemno, i popaduje śnieg i śniegowa plucha :\

      Usuń
  2. Listopad wcale nie jest taki zły,ja go bardzo lubię i zdecydowanie lepiej czuję się w listopadzie niż w lipcu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też nie lubię zimy :/ Czekam już z utęsknieniem na ciepełko ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też listopad minął całkiem przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O widzę że u Ciebie już pomału zima:) Zazdroszczę śniegu i tego imbir-ka. A ten widok zachodu słońca - bajeczny !

    OdpowiedzUsuń
  6. listopad minął tak szybko, że nawet nie odczułam go :)

    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Alluring pictures!! sunset photos are awesome.
    I am your new follower, hope you follow me back. Please visit my blog.
    https://clickbystyle.blogspot.in/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nienawidzę zimy:( widać, że miesiąc był u Ciebie intensywny!:)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)