26 października

26 października

TAG: Jak to się zaczęło? O początkach mojego blogowania

Podjęłam tenże TAG od Agata Smaruje.

(Wszystkie zdjęcia moje).





Nie sposób uniknąć w tym poście nieco prywaty i tzw. życia pozablogowego, ale w sumie zgadza się to z moim postanowieniem zwiększenia ilości postów "pisanych" na moim blogu, tzn. takich mniej kosmetycznych, a bardziej dotyczących innych tematów, w których mam coś do powiedzenia, i które mnie interesują - a w takich trudno zupełnie uniknąć prywaty.




A oto moje odpowiedzi na pytania




1. Kiedy rozpoczęłaś/rozpocząłeś swoją przygodę z blogowaniem?

Wiosną 2012 założyłam bloga na blox.pl, a potem, za radą siostry, szybko przeprowadziłam się na blogspota.




2. Który blog z Twojej kategorii tematycznej odnalazłaś/-eś w sieci jako pierwszy?

Yyyyyy.... chyba w "Glamour" zobaczyłam Alina Rose...




3. Skąd pomysł, żeby zacząć tworzyć coś swojego?

Od zawsze  lubiłam coś tworzyć, coś tam se dłubać. Nie pomnę teraz, ile tego było... Domki z pudełek po butach. Stroiki świąteczne z gałęzi świerku i suszonych róż. W dzieciństwie razem z siostrą wystawiałyśmy w domu przedstawienia, a ja jako starsza ( i ta już czytata) ogarniałam reżyserię, scenografię, kostiumy,  wybierałam teksty (nie ma wstydu, przedwojenna klasyka: Hemar, Tuwim, Brzechwa,  a nawet kilka utworów tej nudziary Konopnickiej). Ponadto uczyłam na potrzeby tychże przedstawień nieczytającego jeszcze przedszkolaka tychże wierszyków, a tenże przedszkolak - moja siostra - pięknie ich się uczył na pamięć. Robiłam doświadczenia chemiczne polegające na rozpuszczaniu kredy w occie (oczywiście z zapisem reakcji), pisałam wierszyki, wiersze, fraszki. W czwartej klasie podstawówki napisałam parodię "Balladyny", w szóstej tekst podrabiając styl Makuszyńskiego (polonistka: "-Nie wiem kto Ci to napisał" "-Ja." "-No to masz łatwość pisania."). W liceum napisałam parodię "Cierpień Młodego Wertera". Sonety trzynastozgłoskowcem.
"-Patrząc po Twojej klasówce, Ty powinnaś pisać."
"-Ale to jest klasówka z biologii. O tasiemcu uzbrojonym i nieuzbrojonym."
"- Widzę. Nie szkodzi."
Komputer odkryłam dla siebie późno, Internet w ogóle pojawił się jeszcze później. Na komputerze do tej pory czasem lubię bawić się w młodego grafika: robiłam wizytówki, kartki na różne okazje, zaproszenia, itp., itd. , etc.
No dobra, przyznam się: będąc już w liceum próbowałam uszyć spódnicę z folii... 
Lubiąc coś tworzyć, i lubiąc pisać- chyba musiałam założyć bloga.





4. A skąd taki temat?

Od zawsze interesowały mnie kosmetyki i makijaż. Mój pierwszy makijaż to było umalowanie sobie rzęs zielonym, wodoodpornym tuszem przed lekcjami w 4 klasie podstawówki, a potem nie mogłam tego zmyć, i koleżanki przed w-fem: "-Ty umalowałaś rzęsy!" "-Nie!" 
Jeszcze wcześniej jednej pięknej, niemieckiej lalce (nie wiem do czego dziś można porównać posiadanie takiej laki w latach 80-tych!) umalowałam fioletowym flamastrem brwi (to spokojnie można było porównać do zbrodni!). 
Od dziecka uwielbiałam się patrzeć, jak moja mama się maluje. Nie należę do osób co to "w rodzinie nikt się nie malował" - maluje się mama, maluje siostra.
I własnie siostra powiedziała mi któregoś dnia: "pisz o tym, na czym się znasz, pisz o kosmetykach". I tak zaczęłam pisać bloga.
Już wcześniej znajome zasięgały u mnie porad dotyczących kosmetyków, wiecie, w środku dnia teleon pod tytułem: "Czy mogę kupić tę farbę do włosów? Czy ona nie jest za tania?" Moja siostra również jest kosmetycznym freakem, więc "nie mam z kim pogadać o o kosmetykach" u mnie odpada.
I chyba to jest dobre miejsce, by powiedzieć, że siostra również dostosowała się do własnej rady, zaczęła prowadzić i prowadzi bloga kosmetycznego Nails tale. Czasem coś do siebie linkujemy, no ale jak tego nie powiemy, to nikt raczej nie pokapuje się, że jesteśmy siostrami, a czasem jednak taka wiadomość jest potrzebna, jak wtedy, kiedy pokazałam pożyczone od niej kosmetyki, i były komentarze, że to dziwna sprawa, póki nie zostało powiedziane - jak dotąd tylko tamten raz - że to po prostu moja siostra. Dzielimy więc tę samą pasję, natomiast tu w sieci jakoś tego faktu nie podkreślamy, bo nie wnosi to nic do tematów urodowych. Tym niemniej my- blogerki, i my siostry- to te same osoby. To jak z każdym - oprócz blogerem jest jeszcze przecież tym i owym, wiecie, życie prywatne, praca - a w moim (i jej) przypadku kosmetyki, makijaże i blog to hobby, mój zawód i wykształcenie jest dalekie od tych klimatów.







5. Jak Twoi bliscy zareagowali na wieść o tym, że „od teraz jestę blogerę”?
Ze stoickim spokojem i pełną aprobatą. 
Długo nie mówiłam "jestem blogerką". Tylko, że mam, prowadzę bloga.
Kiedyś znajomy, który doskonale wiedział, że mam bloga spytał: "To jesteś blogerką?" A ja mu na to " Skoro prowadzę bloga, to jestem blogerką, jak każdy, kto ma bloga." Logiczne.  Ale nie, żeby jakoś tak przeżywać "jestem blogerę".
W uzyskaniu tożsamości blogerki i poczuciu przynalzności do tejże społeczności na pewno przyczyniło się moje uczestnictwo w Meet Beauty II (moja relacja )<klik> i Meet Beauty III (moja relacja) <klik>


Popełniłam nawet jak dotąd to te oto posty dotyczące blogowania:

TAK, jestem blogerką :) 







6. Pierwszy znajomy bloger poznany w realnym świecie to?

Alicja - KaprysekŻyciowy Poradnik Bezradnik
Kochana, pozdrawiam Cię :)




7. Co na początku najgorzej Ci szło?

Chyba zdjęcia.
Do tego stopnia, iż zastanawiałam się, czy w ogóle nie usunąć moich początkowych postów. Ale zostawię je, bo są pamiątka po tym, jak zaczynałam, i dowodem na to, że pracuję nad sobą - blogerką.
Nie najlepiej szło mi też początkowo pisanie tu po swojemu, po mojemu, a nie tak zupełnie bezpłciowo, nijako. Bo bezpłciowo jest tak bardziej hmm bezpiecznie, anonimowo, i w ogóle nie ma w tym prywaty. A przy okazji jest to nudne i nieautentyczne.




8. Który z pierwszych tekstów był dla Ciebie ważny i dlaczego?

Taki przełom przyszedł dość późno, i wcale nie był związany z tematem urodowym, a był to post

Kicze i szmiry - wycieczka za miasto :) <klik>

Był to jeden z pierwszych niekosmetycznych, a "pisanych" postów, gdyż tematy tylko urodowe zaczęły mnie tu cisnąć, uwierać, ograniczać, aż nawet jakoś tak przestało mi się chcieć prowadzić bloga, i wtedy  stwierdziłam, że przecież czasem mogę napisać coś z innej, również interesującej mnie beczki, mogę Wam tu pokazać coś innego. Skoro różne zainteresowania mieszczą się we mnie, to nie pogryzą się i tu, na moim blogu, który oczywiście głównie jest urodowy. Ale nie zamierzam mnożyć blogów i zakładać innych, o innej niż urodowa tematyce, jeśli coś takiego mam, to wrzucam to tu, z etykietą

lajfstajlowo <klik>

i muszę przyznać, że lubię te moje tego rodzaju wpisy. 
Starzeją się też one duuużo wolniej, niż te o kosmetykach!







A jak to u Was się zaczęło?

Zachęcam do podzielenia się tym!

1 komentarz:

  1. Dziękuję, że wzięłaś udział w moim tagu :). Bardzo lubię czytać Wasze odpowiedzi, bo składają się z nich ciekawe i różne historie, które przecież wszystkie prowadzą nas w to samo miejsce: do blogosfery urodowej. Widzę, że byłaś w dzieciństwie niesamowicie płodna artystycznie i naukowo – godne podziwu! :). Ale najbardziej zachwyciła mnie chemia z Vangelisem <3

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do pozostawiania komentarzy i z góry za nie dziękuję :)
Zaglądam na blogi moich Komentatorów, i najczęściej również je obserwuję.
Komentarze zawierające link nie będą publikowane, potrafię Was znaleźć! :)

Copyright © 2014 Wszystkie moje bziki , Blogger